Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estee lauder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estee lauder. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2012

znalazłam zastępcę ideału?

Dzisiaj szybko i krótko.
Jak wiecie, zmagam się ze znalezieniem podkładu, który zastąpi mojego ukochanego Lancoma. Estee Lauder nie wypaliło, Guerlain ma jednak za ciemny kolor (ktoś chętny na butelkę?), do MACa StudioFixa nie jestem przekonana.
Ale dziś moja znajoma zaciągnęła mnie do Douglasa w Galerii Krakowskiej, który jako jeden z 10 salonów w Polsce posiada makijaż Armaniego. I to chyba to :)
Przesympatyczna pani w Douglasie wykonała mi makijaż (a wcześniej demakijaż, pielęgnację i w ogóle czułam się rozpieszczana), dobrała kolor 4,5. W internecie wygląda on  na bardzo ciemny, a w rzeczywistości idealnie stapia się z moją skórą, nie daje płaskiego matowego wykończenia, odżywia skórę i w ogóle jestem zachwycona! Nie czuję go na twarzy, nie widzę go na twarzy, a jest i doskonale kryje wszystkie niespodzianki. Nawet cienie pod oczami. Chyba trafiłam ;)
Dla zainteresowanych klik do strony Douglasa.

Jako bonus: pierwszy raz udało mi się zrobić zdjęcie oka, na którym widać użyte kolory ;)



Lecę zorganizować sprzedaż Parure Extreme na allegro ;)

Do miłego!

Update: zapytałam chłopaka czy coś widzi, to powiedział: nic. Znaczy tych, nie masz nic.
Znaczy luby stwierdził, że krycie jest, a podkładu nie widać ;)

I link do aukcji, może ktoś z Waszych znajomych się skusi ;)

poniedziałek, 3 września 2012

wtopa stulecia

Czyli dlaczego eksperymenty z podkładami to pomysł zły, z góry skazany na porzucenie.

Jak wiecie, albo i nie wiecie, swój podkładowy ideał odnalazłam. Nazywał się Teint Idole Ultra, kolor miał 010 i wyszedł ze stajni Lancome. Nazywał, bo go wycofali. Albo raczej: zastąpili super hiper mega ekstra rewelacyjnym produktem o identycznych właściwościach, ale przedłużonej trwałości. G* prawda, wersja 24h jest niepodobna do niczego, jest tłusta, lśniąca, zapychająca, ogółem- słaba.
Korzystając więc z tego, że na dnie butelki kryje się jeszcze kilka gramów ukochańca, a w razie katastrofy mam w zanadrzu odrobinę niezłego bb, postanowiłam poszukać godnego zastępcy Lancoma.
Panie w drogerii namiętnie odwodziły mnie od Parure (choć to, co widziałam to BYŁ efekt mojego podkładu, ale panie przekonywały mnie, że to absolutnie nie jest podkład dla mnie) i tak po wielu próbach i malowaniu twarzy w połówkach któregoś dnia wyszłam z Douglasa z Estee Lauder, Invisible Fluid. Kolor 1CN1.

sobota, 1 września 2012

także tego, minerały?

Poprzednia notka wkurzała mnie, więc zmobilizowałam się i zabawiłam minerałami. Od jakiegoś czasu czaiłam się kilka na próbę. Skręciłam trochę podkładów, kilka róży, bronzer i parę cieni. Postanowiłam zaszaleć.
Oto zestaw: