W sobotę wyjeżdżam na pierwszy od hohoho urlop. Prawdziwy. Jak niektórzy wiedzą, wybieramy się do Anglii, łączymy wakacje z odwiedzaniem rodziny i wystawą Crufts. Rok temu postanowiłam, że pojedziemy bez psa i jedziemy.
A po powrocie czeka na nas takie cudo:
Mieliśmy w planach szczeniaka setera angielskiego, ale negocjacje z hodowcą nie wyszły, szczeniak pojechał za granicę. Mieliśmy więc wziąć gordonkę na Dom Tymczasowy, ale w międzyczasie zobaczyłam ją. Elza jest kwintesencją dojrzałego emocjonalnie setera. Ma dziesięć lat, straciła własnie właścicielkę, a mama właścicielki ma niestety niemal 90 lat i nie daje sobie rady z mimo wszystko wciąż energicznym seterem. Dlatego postanowiliśmy, że Elza zamieszka z nami.
Nie mogę się na nią napatrzyć! Prawda, że piękna?
Na blogu dwutygodniowa przerwa, a po naszym powrocie będzie się działo ;)

