Scrub do ciała Champneys przywiozłam do domu rok temu. Nie potrafiłam się do niego zabrać, bo był tak piękny, miał tak cudowny aromat, że szkoda było mi zużywać. Ot wykończałam wszystkie peelingi, które wpadały mi w ręce. Jakiś miesiąc temu okazało się jednak, że każdy jeden peeling się skończył.
Nasz pierwszy raz miał otoczkę pary, aromatycznej wody i wanny pełnej piany.
I to był bardzo dobry wybór :)
Przed Wami Champneys, Spa Treatment, Citrus Blush Body Scrub.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą champneys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą champneys. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 lutego 2014
niedziela, 12 maja 2013
ogarnianie zapasów
Pamiętacie, jak w lutym pisałam, że dążę do kosmetycznego minimalizmu? Minęło już trochę czasu i pomyślałam, że to dobry moment na małe podsumowanie. Gwoli przypomnienia: dążyłam do tego, by mieć jednocześnie maksymalnie po dwie sztuki kosmetyków tego samego typu. Co mi wyszło?
Etykiety:
avon,
carmex,
champneys,
charmine rose,
clarins,
elemis,
essie,
farmona,
le petit marseillais,
lirene,
micro cell,
olej kokosowy,
oriflame,
podsumowanie,
regenerum,
the body shop,
vaseline,
yves rocher
Subskrybuj:
Posty (Atom)