Fala kosmetyków rosyjskich porwała i mnie. Długo się opierałam, ale jak to mówią, raz kozie śmierć. Nie pamiętam nawet, co dokładnie zamawiałam za pierwszym razem, ale na pewno skusiłam się wówczas na Organiczne Serum do twarzy do 35 lat Receptury Babuszki Agafii.
Serum nazywa się pięknie Przedłużenie Młodości i wg producenta w 98% to składniki naturalne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 lutego 2014
czwartek, 8 sierpnia 2013
omnomnom
Ha!
W końcu rozpoczęłam realizację swojej listy życzeń. Pierwsza paczuszka prosto od Bańki Mydlanej.
Zamówiłam olejek do mycia twarzy Joik (39zł) i lekki krem brzozowy Sylveco (25zł),
A reszta do gratisy od Ani :))) dziękuję!
Czekam jeszcze na paczuszkę z rosyjskimi specyfikami i zmieniam totalnie pielęgnację twarzy. Zobaczymy, czy naturalne naprawdę dobre ;)
A Bańkę polecam gorąco! Zamawiałam w nowy, rano wysyłka, następnego dnia u mnie. Miodzio :*
Miałyście z czymś do czynienia?
W końcu rozpoczęłam realizację swojej listy życzeń. Pierwsza paczuszka prosto od Bańki Mydlanej.
Zamówiłam olejek do mycia twarzy Joik (39zł) i lekki krem brzozowy Sylveco (25zł),
A reszta do gratisy od Ani :))) dziękuję!
Czekam jeszcze na paczuszkę z rosyjskimi specyfikami i zmieniam totalnie pielęgnację twarzy. Zobaczymy, czy naturalne naprawdę dobre ;)
A Bańkę polecam gorąco! Zamawiałam w nowy, rano wysyłka, następnego dnia u mnie. Miodzio :*
Miałyście z czymś do czynienia?
Etykiety:
joik,
krem do twarzy,
sylveco,
twarz,
zakupy,
żel do mycia twarzy
wtorek, 23 lipca 2013
dwa tygodnie kuracji
W zasadzie miałam nie pisać o mojej antytrądzikowej kuracji do kolejnej wizyty u dermatologa, ale wczoraj miałam ochotę zedrzeć skórę z twarzy i pękłam.
Jak może pamiętacie, dwa tygodnie temu rozpoczęłam kurację Tetralysalem i Epiduo. Żaliłam się na pieczenie i złuszczanie.
Jak może pamiętacie, dwa tygodnie temu rozpoczęłam kurację Tetralysalem i Epiduo. Żaliłam się na pieczenie i złuszczanie.
wtorek, 11 czerwca 2013
nowy plan
Czyli najwyższy czas zabrać się za twarz. Pogoda nie rozpieszcza, ale chyba w końcu będzie lato?
Postawiłam na minimalizm i oczyszczanie.
Postawiłam na minimalizm i oczyszczanie.
Etykiety:
clarena,
dermaglin,
krem do twarzy,
pharmaceris,
pielęgnacja,
twarz
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
o genialnym płynie do mycia... podłóg
Ostatnio, przy okazji pokazywania cienia essence w akcji, pokusiłam się o pokazanie w pełnej krasie niedoskonałości mojej twarzy. Masakra, nie? Teraz jeszcze lepsze: to jest stan po pięciotygodniowym leczeniu ;)
Po czym się leczyłam? Co było na początku?
Czytajcie dalej!
Po czym się leczyłam? Co było na początku?
Czytajcie dalej!
poniedziałek, 18 lutego 2013
nowa miłość na G.
Dawno temu mówiłam, że mój luby podstępem chciał mnie przekonać do biegania. Obiecał wtedy, że jeśli zacznę- dostanę prasowane meteorytki.
Kiedy jednak dotarłam z nim do Sephory, pomacałam je raz jeszcze, przyjrzałam się uważniej- wiedziałam, że na tym etapie miłości między nami nie będzie. W końcu całe życie w macie do czegoś zobowiązuje. Nawet lekki blask meteorytów odczuwałam na sobie jak bombkę.
Z czym wyszłam?
Kiedy jednak dotarłam z nim do Sephory, pomacałam je raz jeszcze, przyjrzałam się uważniej- wiedziałam, że na tym etapie miłości między nami nie będzie. W końcu całe życie w macie do czegoś zobowiązuje. Nawet lekki blask meteorytów odczuwałam na sobie jak bombkę.
Z czym wyszłam?
wtorek, 22 stycznia 2013
Liz Earle, Cleanse&Polish Hot Cloth Cleanser
Jak może jeszcze pamiętacie, pod koniec roku zapowiadałam początek testów czyścika do twarzy od Liz Earle. Kosmetyk zdobyłam dzięki mamie, skuszona namowami koleżanki. Długo czekał na swoją kolej, bo zawsze było coś przed nim do wykończenia. Tym razem jednak wzięłam, otworzyłam, zużyłam.
Oto moja opinia.
Oto moja opinia.
środa, 9 stycznia 2013
Projekt: krem, część III
I ostatnia.
Tą częścią kończę eksperymenty z twarzą, która raczej nie jest mi wdzięczna. Końcówka roku była dla nas niełaskawa, po zakończeniu projektu powracamy do leczenia. Myjak z Liz Earle też już dogorywa, więc na dniach spodziewajcie się recenzji ;)
Tą częścią kończę eksperymenty z twarzą, która raczej nie jest mi wdzięczna. Końcówka roku była dla nas niełaskawa, po zakończeniu projektu powracamy do leczenia. Myjak z Liz Earle też już dogorywa, więc na dniach spodziewajcie się recenzji ;)
Etykiety:
clarins,
clinique,
guerlain,
krem do twarzy,
projekt,
twarz,
yves rocher
piątek, 4 stycznia 2013
pacusia!!
Miałam się wstrzymać i o giftach świątecznych zrobić jeden post (a że gifty jeszcze w drodze, to czekałam), ale dziś dostałam TAKIE pudełko, że nie mogłam.
Niniejszym ogłaszam, że kocham brytyjskiego GlossyBoxa i moją mamę, że go zamawia. Nasze dwa GB świetnie się uzupełniają :P
Miała być gazetka z kremem, a była gazetka z pudłem.
Niniejszym ogłaszam, że kocham brytyjskiego GlossyBoxa i moją mamę, że go zamawia. Nasze dwa GB świetnie się uzupełniają :P
Miała być gazetka z kremem, a była gazetka z pudłem.
Etykiety:
dove,
drjart,
lakier do paznokci,
loccitane,
MummyBox,
no7,
paczki,
pielęgnacja,
sleek,
twarz,
yves rocher
poniedziałek, 31 grudnia 2012
biosiarczkowy niesmak
Ostatnio pisałam, że zaczynam testy nowego myjaka do twarzy. Nie bez powodu. Powód jest. Ma 200ml. I się kończy. Dlatego uważam, że najwyższy czas podzielić się z Wami opinią o nim.
Przedstawiam...
BalneoKosmetyki Malinowy Dwór, Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy.
Przedstawiam...
sobota, 29 grudnia 2012
czwartek, 8 listopada 2012
Sanctuary, 5 minutes detox mask
Do recenzji tej maski zabierałam się od bardzo dawna, ale ciągle coś było nie po mojej myśli. A to zdjęcia nie wyszły, a to komputer padł, a to pies ugryzł.
Jednak jest, w końcu.
Z maską poznałam się przez przypadek. W ramach którejś z wymian dotarła do mnie próbeczka na jedno użycie. Użyłam. Byłam tak pozytywnie zdziwiona, ze zamarzyłam o pełnej tubce. Niestety produkt jest w Polsce niedostępny. Dlatego na swoją tubeczkę musiałam trochę poczekać. Ale dojechała. Razem z moją mamą w pakiecie ;)
Dotarła do mnie w sierpniu, więc miałam dość czasu, by przeanalizować ją w każdą stronę.
Oto moje spostrzeżenia.
Jednak jest, w końcu.
Z maską poznałam się przez przypadek. W ramach którejś z wymian dotarła do mnie próbeczka na jedno użycie. Użyłam. Byłam tak pozytywnie zdziwiona, ze zamarzyłam o pełnej tubce. Niestety produkt jest w Polsce niedostępny. Dlatego na swoją tubeczkę musiałam trochę poczekać. Ale dojechała. Razem z moją mamą w pakiecie ;)
Dotarła do mnie w sierpniu, więc miałam dość czasu, by przeanalizować ją w każdą stronę.
Oto moje spostrzeżenia.
piątek, 31 sierpnia 2012
tylko dla ludzi o mocnych nerwach!
Ostatnio pytałam, o czym chciałybyście poczytać. Najwięcej głosów zebrała maska The Sanctuary, ponieważ jednak chciałabym zrobić jej rzetelną recenzję, muszę jej jeszcze trochę poużywać.
Postanowiłam zatem zmiksować trochę wątki ;)
Dziś będzie o rozpoczętej akcji ratowania twarzy (w której Detox bierze udział ;)). Ze względu na drastyczne obrazki proszę wrażliwszych czytelników o zamknięcie notki ;)
Postanowiłam zatem zmiksować trochę wątki ;)
Dziś będzie o rozpoczętej akcji ratowania twarzy (w której Detox bierze udział ;)). Ze względu na drastyczne obrazki proszę wrażliwszych czytelników o zamknięcie notki ;)
Etykiety:
avon,
clarins,
la roche-posay,
pielęgnacja,
sanctuary,
twarz,
under twenty
Subskrybuj:
Posty (Atom)









