Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rene furterer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rene furterer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 czerwca 2014

mnie nie było, a się zdenkowało

Wiem wiem, znowu nie pisałam. Ale pisanie notek z telefonu doprowadza mnie do szału. Kto mnie podgląda na Instagramie ten wie, że posiedziałam chwilę w szpitalu, a tuż po operacji siedziałam jeszcze u rodziny daleko stąd, więc jakoś się to z pisaniem bloga nie zbiegło.
I mimo że w szpitalu nawet mydło mi dali (serio! Zabronili używać do mycia czegokolwiek innego), to coś tam udał się w maju zużyć. Niby niedużo, ale zrobiłam też spore porządki w kolorówce, udało mi się trochę rzeczy puścić na wyprzedaży (dziękuję :*), więc nawet promocyjne zakupy w Rossmannie mnie nie zapchały :)
Do rzeczy :D

niedziela, 4 maja 2014

kwietniowe denko

Jak Wasz majówkowy weekend? Ja go zbyt nie odczułam. W czwartek i piątek pracowałam, w sobotę wymarzłam i wymokłam na klubowej wystawie wyżłów (ale sama osobiście wystawiłam swojego brzydala, drugi raz w życiu :P), a dziś sprzątam.
A jak porządki to i wyrzucanie pustych opakowań.
Ostatnie denko pokazywałam pod koniec marca i sama zdziwiłam się, jak wiele udało mi się wykończyć w miesiąc.

niedziela, 18 sierpnia 2013

letnie zapasy

Jakiś czas temu recenzowałam dwa cudowne produkty Rene Furterer. Uwielbiam je, ale wysoka cena i ogromna wydajność powodują, że wolę czekać i polować na miniatury.
Tak jak myślałam- z nastaniem lata firma wypuściła miniatury co fajniejszych produktów. Na pierwszy rzut chwyciłam swoje hity. Przeglądam teraz blogi w poszukiwaniu recenzji pozostałych produktów.
Za oba produkty zapłaciłam 30zł. Biorąc pod uwagę, że odżywka w sprayu wystarczy mi na rok, a maska z karite na 3-4 miesiące- warto :)
Rene Furterera znajdziecie w Douglasie, a w Krakowie dodatkowo w drogerii MediQ w Galerii Krakowskiej- dodam, że tam zaoszczędzicie 1-2zł na każdej sztuce :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

najsmutniejsze pożegnania marca

Przywoływanie wiosny sprzyja czyszczeniu zapasów. Niektóre pożegnania cieszą (uff, nareszcie), niektóre bardzo smucą (to już?). Dziś o pożegnaniu smutnym, bardzo smutnym.
Na warsztat biorę maskę do włosów Karite firmy Rene Furterer.

czwartek, 21 marca 2013

denko zimowe

Do tego denka zbierałam się długo, bo od początku roku i choć nie uzbierało się dużo, to znacznie przewietrzyłam półki.
Tym razem na powitanie wiosny otwieram nowe pudło denkowe ;)
Zima była długa i niezdecydowana. Moja skóra uległa przesuszeniu, obsypaniu niespodziankami, po raz pierwszy od kilku lat znalazłam na głowie łupież. Ogólnie- dramat.
Czym więc się wspierałam, żeby z dramatu wyjść?

czwartek, 27 grudnia 2012

Rene Furterer, Fioravanti

Czyli pierwsza od dawna pełna recenzja ;)
Te z Was, które bywają tu częściej, pewnie już zauważyły, że o swoich nabytkach mówię raczej pogaduchowo. Produkty dzielę na złe, dobre i obłędne. Ochów i achów nie szczędzę produktom genialnym nawet, gdy notka ich nie dotyczy ;)
A dziś recenzja. Taka normalna.
Będzie o odżywce ułatwiającej rozczesywanie Fioravanti.

piątek, 2 listopada 2012

pielęgnacyjne lajki i dislajki jesieni

Powoli zaczyna nas przysypywać śnieg, więc to chyba dobra okazja, by podzielić się kilkoma jesiennymi odkryciami.

Z góry zaznaczam, że w tym poście nie ma bubli. Po prostu niektóre z nich z pewnych powodów nie są kosmetykami dla mnie.
Uwaga, zaczynam ;)

wtorek, 30 października 2012

tydzień odkryć

Ukradłam komputer na godzinkę, więc piszę szybciutko.

Brak stałego dostępu do komputera plus wiejskie przerwy w dostawie internetu sprawiły, że odkryłam wiele ciekawych rzeczy.
1. Mam fajne tereny do biegania, ale ciepłych ciuchów brak. Okazuje się jednak, że Decathlon ma teraz mega promocje, więc chyba skorzystam.
2. Moja ukochana maseczka na twarz z The Sanctuary działa cuda. Ale moja maseczka wymieszana z odrobiną spiruliny działa jeszcze lepiej. W czasie jednego zabiegu pozbyłam się 95% zaskórników (!).

sobota, 23 czerwca 2012

Witamy!

Blog założony już dawno, ale wciąż brakowało motywacji, by zacząć. Dzisiejszym motywatorem były mini zakupy.

Jednak nim o zakupach, kilka słów o nas.
Cocaron - filigranowa brunetka, (była) fotomodelka i obiekt eksperymentów fryzjerskich Kiry. Pasjonatka mody z zacięciem do kolekcjonowania Vogue’ów. Uwielbia testować kosmetyki. Ma ponadprzeciętne wymagania w stosunku do produktów pielęgnacyjnych. Z powodzeniem eksperymentuje w kuchni. Specjalizuje się w pieczeniu muffinków ;)
Kira - blondynka, wokalistka i miłośniczka jazzu. Estetka - kochająca piękne przedmioty. Uwielbia kosmetyki do makijażu i pielęgnacji włosów. Jest bezlitosna w stosunku do bubli - zwłaszcza tych drogich. Zwolenniczka zdrowego odżywiania. W wolnym czasie ogląda stare filmy, przy których się wzrusza.
Blog powstał, by dzielić się z Wami naszymi spostrzeżeniami, odkryciami i pasjami.

A wracając do zakupów, jak na cały dzień chodzenia po galerii i odwiedzania wszystkich możliwych drogerii / perfumerii łupy są niewielkie. Ale ponoć nie liczy się ilość, ale jakość.
A zatem dzisiejsze nabytki Kiry to cień w kremie Chanel Illusion d'Ombre (kolor 83 Illusoire), korektor pod oczy Korres Pomegranate Concealer (kolor PC1) oraz kilka maseczek do twarzy.