Ostatnie tygodnie nie są jakoś wybitnie łaskawe. Długa walka o zdrowie nowego kociaka, ostatnia sesja na uczelni, zawirowania w pracy, moje własne problem zdrowotne i smutne przemyślenia - wszystko do kupy sprawiało, że ciężko było mi zebrać się do pisania. Ale ponieważ wpadłam ostatnio w szał wielkich porządków, postanowiłam rozprawić się z pustakami.
Dziś będzie krótko. Mówiąc wprost - nie mam wiele do powiedzenia o zużytych produktach. Były na ogół w porządku, ale żeby do nich wracać? Nie bardzo. Żeby za nimi płakać? Tym bardziej nie. Popatrzcie same:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą le petit marseillais. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą le petit marseillais. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 września 2014
piątek, 31 stycznia 2014
Denkowanie - część ostatnia (z kolorówką!)
Ostatnia część denkowego tasiemca. Od tej pory w denku będę pokazywać tylko produkty, którym nie poświęciłam pełnej notki i co ciekawsze pozycje. Jakoś tak ;)
Na początek nawilżacze ciała.
Na początek nawilżacze ciała.
Etykiety:
annabelle minerals,
avon,
balea,
bare faced,
bielenda,
caudalie,
clarins,
deborah,
denko,
dior,
essence,
giorgio armani,
himalaya herbals,
isadora,
le petit marseillais,
mufe,
no7,
pies,
wibo,
yves rocher
piątek, 16 sierpnia 2013
Le Petit Marseillais, ujęcie pierwsze
Wiem, że obiecywałam recenzję suchej oliwki Le Petit Marseillais, ale dziś recenzja nawilżającej mgiełki energetyzującej tej samej marki.
Zapraszam!
Zapraszam!
niedziela, 12 maja 2013
ogarnianie zapasów
Pamiętacie, jak w lutym pisałam, że dążę do kosmetycznego minimalizmu? Minęło już trochę czasu i pomyślałam, że to dobry moment na małe podsumowanie. Gwoli przypomnienia: dążyłam do tego, by mieć jednocześnie maksymalnie po dwie sztuki kosmetyków tego samego typu. Co mi wyszło?
Etykiety:
avon,
carmex,
champneys,
charmine rose,
clarins,
elemis,
essie,
farmona,
le petit marseillais,
lirene,
micro cell,
olej kokosowy,
oriflame,
podsumowanie,
regenerum,
the body shop,
vaseline,
yves rocher
czwartek, 21 marca 2013
denko zimowe
Do tego denka zbierałam się długo, bo od początku roku i choć nie uzbierało się dużo, to znacznie przewietrzyłam półki.
Tym razem na powitanie wiosny otwieram nowe pudło denkowe ;)
Zima była długa i niezdecydowana. Moja skóra uległa przesuszeniu, obsypaniu niespodziankami, po raz pierwszy od kilku lat znalazłam na głowie łupież. Ogólnie- dramat.
Czym więc się wspierałam, żeby z dramatu wyjść?
Tym razem na powitanie wiosny otwieram nowe pudło denkowe ;)
Zima była długa i niezdecydowana. Moja skóra uległa przesuszeniu, obsypaniu niespodziankami, po raz pierwszy od kilku lat znalazłam na głowie łupież. Ogólnie- dramat.
Czym więc się wspierałam, żeby z dramatu wyjść?
Etykiety:
alterra,
clarena,
denko,
dove,
eveline,
fenjal,
herbal essences,
l'oreal,
le petit marseillais,
lirene,
lush,
rene furterer,
sephora,
skin79,
the body shop,
tresemme,
under twenty,
vichy,
yves rocher,
zużycia
piątek, 11 stycznia 2013
zdenkowany kwartał
O swoich denkach wolę pisać co kwartał i nie przewiduję zmian w częstotliwości, dlatego, skoro zakończyłam już projekt krem, prezentuję denko ostatniego kwartału 2012 :)
Etykiety:
alterra,
denko,
edm,
guerlain,
korres,
lactacyd,
le petit marseillais,
lierac,
the body shop,
yves rocher,
zużycia
piątek, 2 listopada 2012
pielęgnacyjne lajki i dislajki jesieni
Powoli zaczyna nas przysypywać śnieg, więc to chyba dobra okazja, by podzielić się kilkoma jesiennymi odkryciami.
Z góry zaznaczam, że w tym poście nie ma bubli. Po prostu niektóre z nich z pewnych powodów nie są kosmetykami dla mnie.
Uwaga, zaczynam ;)
Z góry zaznaczam, że w tym poście nie ma bubli. Po prostu niektóre z nich z pewnych powodów nie są kosmetykami dla mnie.
Uwaga, zaczynam ;)
Etykiety:
le petit marseillais,
rene furterer,
sanctuary,
sanoflore,
the body shop
czwartek, 6 września 2012
marselasa mam i ja!
Miało być dziś o czymś zupełnie innym, w zasadzie nie wiedziałam nawet, czy aby na pewno będzie, ale dostałam godzinkę wolnego i postanowiłam do Was przydreptać z moją dzisiejszą paczuszką. Zdjęcia i pierwsze testy z frontu, bo nie mogłam się powstrzymać ;)
Etykiety:
kiko,
lakier do paznokci,
le petit marseillais,
lpm,
odżywka do paznokci,
oliwka,
pielęgnacja
Subskrybuj:
Posty (Atom)



