Rzadko recenzuję kolorówkę. Ciężko mi się o niej mówi, bo albo coś lubię, albo nie. Może pamiętacie, że moim podkładowym hitem jest Giorgio Armani, Lasting Silk. Jednak wizja wydania 250zł na coś, co w przeciwieństwie do pudru czy różu, wytrzyma maksymalnie kilka miesięcy, trochę mnie boli.
Jakiś czas temu znajoma zamówiła dla mnie podkład Oriflame, Perfect Fusion.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 kwietnia 2014
wtorek, 21 maja 2013
pora na kolo-stwora
Czyli podsumowanie pielęgnacji za mną, czas na kolorówkę.
O ile w pielęgnacji mam słabość do folgowania, o tyle kolorówkę kupuję bardzo ostrożnie. Niemal nigdy nie zdarza mi się kupować produktów kiepskiej jakości, czasem tylko okazuje się, że nie trafiłam z kolorem na przykład, albo że coś nie pasuje do mojego typu skóry. Dlatego też podsumowanie wcale nie będzie obszerne ;) ale jeśli mimo wszystko Was interesuje- zapraszam dalej.
Etykiety:
avon,
bare faced,
baza,
benefit,
blusche,
edm,
giorgio armani,
hean,
jelly pong pong,
korektor,
mac,
podkład,
podsumowanie,
shiseido,
szminka,
urban decay,
ysl
czwartek, 14 lutego 2013
pomarańczowy koszmarek od Diora
Poszukiwanie podkładu to never ending story. Tak, wiem, że znalazłam ideał. Ideał ma jednak jedną tyci wadę- w Krakowie dostępny jest tylko w jednym punkcie (którego nie znoszę) oraz online. Na dodatek odkąd go poznałam, czyli od września, ani razu nie był na promocji, nawet podczas wyprzedaży trwał ze 100% ceną. A jednak 250zł za buteleczkę podkładu to sporo. Dlatego w międzyczasie co i rusz szukam czegoś na zmianę.
Tym razem padło na Diora- Diorskin Nude. W kolorze 022.
Tym razem padło na Diora- Diorskin Nude. W kolorze 022.
środa, 6 lutego 2013
trudny związek
Avon to taki ciężki twór, z którym rzadko wychodzi mi coś dobrego, ale kusi mnie czasem tak bardzo, że jednak ryzykuję. I kupuję w ciemno. Nie znoszę kupować w ciemno. Nie znoszę nie móc pomacać, spróbować, przetestować przed zakupem. I nawet niskie ceny nie ułatwiają mi takich zakupów.
Niemniej ostatnio (ok, w grudniu :P, ale dopiero niedawno odebrałam ;)) zamówiłam w ciemno... podkład. Tak.
Niemniej ostatnio (ok, w grudniu :P, ale dopiero niedawno odebrałam ;)) zamówiłam w ciemno... podkład. Tak.
wtorek, 30 października 2012
tydzień odkryć
Ukradłam komputer na godzinkę, więc piszę szybciutko.
Brak stałego dostępu do komputera plus wiejskie przerwy w dostawie internetu sprawiły, że odkryłam wiele ciekawych rzeczy.
1. Mam fajne tereny do biegania, ale ciepłych ciuchów brak. Okazuje się jednak, że Decathlon ma teraz mega promocje, więc chyba skorzystam.
2. Moja ukochana maseczka na twarz z The Sanctuary działa cuda. Ale moja maseczka wymieszana z odrobiną spiruliny działa jeszcze lepiej. W czasie jednego zabiegu pozbyłam się 95% zaskórników (!).
Brak stałego dostępu do komputera plus wiejskie przerwy w dostawie internetu sprawiły, że odkryłam wiele ciekawych rzeczy.
1. Mam fajne tereny do biegania, ale ciepłych ciuchów brak. Okazuje się jednak, że Decathlon ma teraz mega promocje, więc chyba skorzystam.
2. Moja ukochana maseczka na twarz z The Sanctuary działa cuda. Ale moja maseczka wymieszana z odrobiną spiruliny działa jeszcze lepiej. W czasie jednego zabiegu pozbyłam się 95% zaskórników (!).
Etykiety:
ecotools,
giorgio armani,
podkład,
rene furterer,
sanctuary
piątek, 7 września 2012
znalazłam zastępcę ideału?
Dzisiaj szybko i krótko.
Jak wiecie, zmagam się ze znalezieniem podkładu, który zastąpi mojego ukochanego Lancoma. Estee Lauder nie wypaliło, Guerlain ma jednak za ciemny kolor (ktoś chętny na butelkę?), do MACa StudioFixa nie jestem przekonana.
Ale dziś moja znajoma zaciągnęła mnie do Douglasa w Galerii Krakowskiej, który jako jeden z 10 salonów w Polsce posiada makijaż Armaniego. I to chyba to :)
Przesympatyczna pani w Douglasie wykonała mi makijaż (a wcześniej demakijaż, pielęgnację i w ogóle czułam się rozpieszczana), dobrała kolor 4,5. W internecie wygląda on na bardzo ciemny, a w rzeczywistości idealnie stapia się z moją skórą, nie daje płaskiego matowego wykończenia, odżywia skórę i w ogóle jestem zachwycona! Nie czuję go na twarzy, nie widzę go na twarzy, a jest i doskonale kryje wszystkie niespodzianki. Nawet cienie pod oczami. Chyba trafiłam ;)
Dla zainteresowanych klik do strony Douglasa.
Jako bonus: pierwszy raz udało mi się zrobić zdjęcie oka, na którym widać użyte kolory ;)
Jak wiecie, zmagam się ze znalezieniem podkładu, który zastąpi mojego ukochanego Lancoma. Estee Lauder nie wypaliło, Guerlain ma jednak za ciemny kolor (ktoś chętny na butelkę?), do MACa StudioFixa nie jestem przekonana.
Ale dziś moja znajoma zaciągnęła mnie do Douglasa w Galerii Krakowskiej, który jako jeden z 10 salonów w Polsce posiada makijaż Armaniego. I to chyba to :)
Przesympatyczna pani w Douglasie wykonała mi makijaż (a wcześniej demakijaż, pielęgnację i w ogóle czułam się rozpieszczana), dobrała kolor 4,5. W internecie wygląda on na bardzo ciemny, a w rzeczywistości idealnie stapia się z moją skórą, nie daje płaskiego matowego wykończenia, odżywia skórę i w ogóle jestem zachwycona! Nie czuję go na twarzy, nie widzę go na twarzy, a jest i doskonale kryje wszystkie niespodzianki. Nawet cienie pod oczami. Chyba trafiłam ;)
Dla zainteresowanych klik do strony Douglasa.
Jako bonus: pierwszy raz udało mi się zrobić zdjęcie oka, na którym widać użyte kolory ;)
Lecę zorganizować sprzedaż Parure Extreme na allegro ;)
Do miłego!
Update: zapytałam chłopaka czy coś widzi, to powiedział: nic. Znaczy tych, nie masz nic.
Znaczy luby stwierdził, że krycie jest, a podkładu nie widać ;)
I link do aukcji, może ktoś z Waszych znajomych się skusi ;)
Update: zapytałam chłopaka czy coś widzi, to powiedział: nic. Znaczy tych, nie masz nic.
Znaczy luby stwierdził, że krycie jest, a podkładu nie widać ;)
I link do aukcji, może ktoś z Waszych znajomych się skusi ;)
Etykiety:
estee lauder,
giorgio armani,
guerlain,
makijaż,
podkład
poniedziałek, 3 września 2012
wtopa stulecia
Czyli dlaczego eksperymenty z podkładami to pomysł zły, z góry skazany na porzucenie.
Jak wiecie, albo i nie wiecie, swój podkładowy ideał odnalazłam. Nazywał się Teint Idole Ultra, kolor miał 010 i wyszedł ze stajni Lancome. Nazywał, bo go wycofali. Albo raczej: zastąpili super hiper mega ekstra rewelacyjnym produktem o identycznych właściwościach, ale przedłużonej trwałości. G* prawda, wersja 24h jest niepodobna do niczego, jest tłusta, lśniąca, zapychająca, ogółem- słaba.
Korzystając więc z tego, że na dnie butelki kryje się jeszcze kilka gramów ukochańca, a w razie katastrofy mam w zanadrzu odrobinę niezłego bb, postanowiłam poszukać godnego zastępcy Lancoma.
Panie w drogerii namiętnie odwodziły mnie od Parure (choć to, co widziałam to BYŁ efekt mojego podkładu, ale panie przekonywały mnie, że to absolutnie nie jest podkład dla mnie) i tak po wielu próbach i malowaniu twarzy w połówkach któregoś dnia wyszłam z Douglasa z Estee Lauder, Invisible Fluid. Kolor 1CN1.
Jak wiecie, albo i nie wiecie, swój podkładowy ideał odnalazłam. Nazywał się Teint Idole Ultra, kolor miał 010 i wyszedł ze stajni Lancome. Nazywał, bo go wycofali. Albo raczej: zastąpili super hiper mega ekstra rewelacyjnym produktem o identycznych właściwościach, ale przedłużonej trwałości. G* prawda, wersja 24h jest niepodobna do niczego, jest tłusta, lśniąca, zapychająca, ogółem- słaba.
Korzystając więc z tego, że na dnie butelki kryje się jeszcze kilka gramów ukochańca, a w razie katastrofy mam w zanadrzu odrobinę niezłego bb, postanowiłam poszukać godnego zastępcy Lancoma.
Panie w drogerii namiętnie odwodziły mnie od Parure (choć to, co widziałam to BYŁ efekt mojego podkładu, ale panie przekonywały mnie, że to absolutnie nie jest podkład dla mnie) i tak po wielu próbach i malowaniu twarzy w połówkach któregoś dnia wyszłam z Douglasa z Estee Lauder, Invisible Fluid. Kolor 1CN1.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






