Mało mnie, nie piszę, nie komentuję.
Kociaki chorują, w domu mam szpitalik, a do tego zabrałam się za szukanie domu. No i zaczęłam biegać. A w pracy zablokowali mi blogspota. Wszystko do kupy nie sprzyja blogowaniu.
Ale muszę trochę posprzątać, pozbyć się zwałów pudełek i opakowań, więc przychodzę z zaległym denkiem. O ile się nie mylę i dobrze kalkuluję, to pustaki z czerwca (tak tak).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioderma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bioderma. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
zaległe denkowanie
Etykiety:
bania agafii,
bielenda,
bioderma,
garnier,
green pharmacy,
herbal care,
isana,
lactacyd,
lush,
oriflame,
sanctuary,
soap glory,
the face shop,
yves rocher
niedziela, 4 maja 2014
kwietniowe denko
Jak Wasz majówkowy weekend? Ja go zbyt nie odczułam. W czwartek i piątek pracowałam, w sobotę wymarzłam i wymokłam na klubowej wystawie wyżłów (ale sama osobiście wystawiłam swojego brzydala, drugi raz w życiu :P), a dziś sprzątam.
A jak porządki to i wyrzucanie pustych opakowań.
Ostatnie denko pokazywałam pod koniec marca i sama zdziwiłam się, jak wiele udało mi się wykończyć w miesiąc.
A jak porządki to i wyrzucanie pustych opakowań.
Ostatnie denko pokazywałam pod koniec marca i sama zdziwiłam się, jak wiele udało mi się wykończyć w miesiąc.
Etykiety:
axe,
balanceme,
bioderma,
caudalie,
denko,
greenland,
lactacyd,
lirene,
olej kokosowy,
oriflame,
receptury babuszki agafii,
rene furterer,
schwarzkopf,
yves rocher,
zużycia
Subskrybuj:
Posty (Atom)