Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2014

cudowne złuszczenie

Scrub do ciała Champneys przywiozłam do domu rok temu. Nie potrafiłam się do niego zabrać, bo był tak piękny, miał tak cudowny aromat, że szkoda było mi zużywać. Ot wykończałam wszystkie peelingi, które wpadały mi w ręce. Jakiś miesiąc temu okazało się jednak, że każdy jeden peeling się skończył.
Nasz pierwszy raz miał otoczkę pary, aromatycznej wody i wanny pełnej piany.
I to był bardzo dobry wybór :)
Przed Wami Champneys, Spa Treatment, Citrus Blush Body Scrub.

czwartek, 25 lipca 2013

oszalałam plus pytanie do publiczności

Normalnie oszalałam.
Miałam NIC nie kupować. Miałam? Miałam. Poszłam tylko prezent za kolejny poziom na karcie wykorzystać.
Chrum chrum.

środa, 6 marca 2013

na fali starości - kolejna Stara Mydlarnia w akcji

Jakiś czas temu pisałam o peelingu solnym ze Starej Mydlarni. Dziś kolejny peeling z ich stajni. Będzie ostro!
Stara Mydlarnia, Odchudzające algi do peelingu.

środa, 27 lutego 2013

stary peeling

Czyli dziś kilka słów o solnym peelingu od Starej Mydlarnii.
Jak wiecie, ostatnio mam etap intensywnego oczyszczania szuflad z zapasów, a ponieważ peelingów, tak jak balsamów, mam n ilość, to po dzisiejszej notce będzie niemal n-1, a to cieszy ;)
Moja wersja: Pitahaya & Opuncja, Dead Sea Salt Peeling

piątek, 14 września 2012

zwycięzcy sezonu

Hej hej!
Na wielu blogach pojawiają się notki o ulubieńcach miesiąca, o hot produktach etc. Ponieważ jakoś średnio do mnie przemawia wizja comiesięcznych ulubieńców (bo jeśli coś mi podpasuje, to zostaje ze mną dłużej ;)), kojarzy mi się niestety reklamowo i przaśnie, postanowiłam przedstawić Wam produkty, bez których nie wyobrażam sobie minionego (tak tak, dla mnie już minionego) lata i do których na pewno wrócę.

środa, 5 września 2012

mój ci on...

Jestem monotematyczna. Próbuję testować nowości i wracam do Korresa z podkulonym ogonem.
Moje zbiory nie są jakieś ogromne, ale przedstawię Wam, co akurat mam w posiadaniu, a na co ostrzę kły ;)

piątek, 20 lipca 2012

dobre, bo... tanie!

Że za dużo wydaję na kosmetyki, to mówić nie muszę. Że akcje typu 'przeżyć miesiąc za 50zł' przyprawiają mnie o dreszcze, mówić nie muszę.
Ale w ramach cięcia kosztów postanowiłam pozaglądać trochę w miejsca i półki, które zazwyczaj omijam.
W poszukiwaniu 'małej osiedlowej drogeryjki' trafiłam do M1 z Czeladzi ;) mimo iż w centrum miałam wieeelką Sephorę i Douglasa (do których zajrzałam TYLKO powąchać kilka flakoników), wdepnęłam do małej drogerii pomiędzy sklepami.
Jak wszystkie tego typu miejsca i tu było sporo przeróżnych drobiazgów z kilku różnych półek cenowych. Myślałam, że może uda mi się upolować kredki Bourjois, ale niestety nie mieli.
Mieli za to:
Celia, Pomadka-Błyszczyk, kolor 415.

wtorek, 3 lipca 2012

Soap&Glory, The Greatest Scrub of All, facial exfoliator

Miała być notka z eksperymentalnym makijażem, ale nie wyszło ;) Wpakowałam się dziś kosmetyczce na fotel, zrobiła piling kawitacyjny i moja twarz powiedziała wyraźnie: nie pokazuj mnie! Dlatego teraz parę słów o peelingu do twarzy Soap & Glory.
Dużo o nim słyszałam, sporo czytałam, a że mam problemy z cerą, pomyślałam: czemu nie? Zdobyłam, spróbowałam. I jakoś się nie zachwyciłam.