Cztery dni wolnego to w mojej pracy prawdziwa rozpusta. Plany jak zwykle miałam ogromne, a skończyło się na odsypianiu, spontanicznej psiej wyprawie do Rzeszowa, porządkach i testowaniu nowej książki kucharskiej (tym razem Pyszne 25. Gotowałam w czasie programu, podobało mi się, więc i książka mocno mi leży :)).
Ale dziś chciałam pokazać paczuszkę z Bańki, o której wspomniałam w ostatnim poście :)