piątek, 9 maja 2014

denko było, czas na zakupy

Rozliczyłam się z kwietniowych zużyć, więc mogę przyznać się do zakupów. Jest dobrze, kupiłam mniej, niż zużyłam.
Wydaje mi się, że udało mi się do zakupów podejść rozsądnie.

Pielęgnacyjnie bardzo ostrożnie.
Północne mydło detox chodziło mi po głowie od dawna, ale chciałam uszczuplić najpierw część zapasów. Herbalism już prawie prawie wychodzi, więc pozwoliłam sobie na czarnucha. Pierwsze użycia mam za sobą i wróżę nam udaną znajomość.
Love 2 Mix Organics, maska z efektem laminowania to trochę fanaberia. Tak naprawdę zapomniałam, że mam jeszcze jedną maskę w szafce. Ale z tego powodu na razie nie otwieram (jest folijka, więc mnie nie korci).
Pozostała pielęgnacja to wynik szperania na Bańce. Uwielbiam ten sklep, uwielbiam jego obsługę i będę to powtarzać do obrzydzenia. Następna lista zakupowa już się u nich w koszyku grzeje.
Ikarov, dwufazowy płyn do demakijażu to mój must have. Doczeka się własnej recenzji.
Make Me Bio, Beautiful Face wzięłam trochę w ciemno. Nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej mnie recenzji, a poszukiwałam lekkiego kremu na dzień. Po namacalnych testach w drogerii Jasmin stwierdzam, że wersja różana bardziej mi pasuje, ale krem używa się przyjemnie.
Odżywka brzozowa Sante trafiła tak o, bo wykończyłam zielonego przeciętniaka z GlossyBoxa.
Nie żałuję ani jednego pielęgnacyjnego wyboru :)
Z kolorówką też nie przyszalałam (tak, maj dopiero się zaczął i już mogę powiedzieć: przyszalałam). 
Przetestowałam sklep maani.pl. Mania ma świetny asortyment, skusiłam się na zimową kostkę miniatur essie. Jeszcze ich nie używałam, bo jakoś nie miałam nastroju na te kolory, niemniej każdy w butelce do mnie przemawia.
O miniaturach resort już wspominałam.
Oriflame, podkład The One to nowość w katalogu. Niestety przedobrzyłam z kolorem. Latem będzie cudowny, teraz musi poczekać.
Jak co miesiąc: odlewki. Tym razem zapachy sprawdzone i lubiane.
Bottega Veneta EDP to moja wielka miłość później jesieni. 
Lancome, La vie est belle marzył mi się, marzył, w końcu załapałam się na rozbiórkę i jest.
Prada, Candy to powrót to pierwszych rozbiórek, czar wspomnień i przeuroczy waniliowy akcent.
Lolita Lempicka ma w sobie coś, co mnie przyciąga. Nie wiem jeszcze, co, ale kiedyś to pewnie odkryję ;)
Bottega Veneta, Essence Aromatique to jedyny strzał w ciemno, ale się nie zawiodłam.
A na deser olejek do paznokci ukręcony przez Arsenic. Podzieliłam się z nią informacjami o swoich paznokciach, a ona stworzyła dla mnie mieszankę oleju arganowego, keratyny, pantenolu, alantoiny i olejku z drzewa herbacianego. Staram się używać kiedy mogę, ale to nadal za rzadko. Niemniej już powoli zauważam różnicę w stanie paznokci.

Uff. To tyle. Mówiłam, że nie szalałam. Było mało i treściwie. Maj niestety zaczął się szaleństwem w Rossmannie, Jaśminie i kilku innych miejscach. Ale mówię basta. Lista została zamknięta, niewiele produktów na liście mi zostało, postaram się tego trzymać.

PS. A Nizoral kupiony i dla nas i dla psów. W końcu pozbyłam się drożdżaków u jorka :D

12 komentarzy:

  1. i denko porządne i zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie śmiałabym kupować bez denka :P

      Usuń
  2. ja cały czas się czaję na te lakiery essie

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej mnie ciekawi mydło detox, bo sama się nad nim zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odrobinę wysusza, ale skoro producent zaleca używać go max 2 razy w tygodniu to nie ma tragedii. A oczyszcza bardzo ładnie i pachnie marcepanem <3

      Usuń
  4. Po dnie zawsze czas na zakupy! W przyrodzie musi być równowaga :D
    Ja za moje dno się zabrać nie mogę, a już mi się pustaki z koszyczka wysypują :O

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę północne mydło detox :-) Mam go na liście zakupów :-)

    OdpowiedzUsuń