czwartek, 14 lutego 2013

pomarańczowy koszmarek od Diora

Poszukiwanie podkładu to never ending story. Tak, wiem, że znalazłam ideał. Ideał ma jednak jedną tyci wadę- w Krakowie dostępny jest tylko w jednym punkcie (którego nie znoszę) oraz online. Na dodatek odkąd go poznałam, czyli od września, ani razu nie był na promocji, nawet podczas wyprzedaży trwał ze 100% ceną. A jednak 250zł za buteleczkę podkładu to sporo. Dlatego w międzyczasie co i rusz szukam czegoś na zmianę.
Tym razem padło na Diora- Diorskin Nude. W kolorze 022.
Z daleka na gołej twarzy wygląda nawet nieźle, prawda?
Niestety.
Pominę fakt, że kolor dobierałam jakieś 30 minut. Niestety okazuje się, że Dior oksyduje z prędkością światła, albo zmienia się pod wpływem kontaktu ze skórą, bo już pierwsze pacnięcie twarzy wywołało u mnie falę oburzenia- jestem pomarańczowa!
Dowód numer jeden. Kiepska pomarańczka, na dodatek kosmicznie trudna do rozprowadzenia. Celowo zatrzymałam się na żuchwie, żeby w pełnej krasie pokazać Wam 'dopasowanie'.
Krycie- moim zdaniem wybitnie kiepskie. Dodatkowo podkłąd bezlitośnie podkreśla na skórze wszystko, co możliwe.
Dowód numer dwa. Goły strupek i pory. Pory jak kratery.
Prawdziwe cuda dzieją się nad nosem, między oczami. Mam wrażenie, że tam podkład rozwarstwia się na tysiąc kawałków, a każdy z nich próbuje odnaleźć drogę w dół. Nie wspomnę o podkreśleniu zmarszczek, suchych skórek i totalnym przesuszeniu skóry.
Dowód numer trzy. Skórki, zmarszczki, suchość i nagromadzenie pigmentu.
Dowód czwarty i ostatni. Brwi. Pierwszy raz spotkałam się z takim zjawiskiem. Jak widzicie, podkład, który dotarł do linii brwi- momentalnie ściemniał o ton.

W skrócie: fuj. Moje noszenie Diora trwało krótko. Poza tymi wątpliwymi walorami estetycznymi bardzo mocno wysuszał i ściągał skórę. Podkreślał zmarszczki, których nie mam. Powiększał pory do rozmiaru kraterów.
I z każdą godziną ciemniał.

Czytałam o nim tak wiele pozytywnych opinii, że aż ciężko mi uwierzyć we własną recenzję. To jednak dowodzi faktu, że każdy ma inne potrzeby. Niestety Diorskin Nude moim potrzebom nie potrafi sprostać.

33 komentarze:

  1. Wygląda okropnie :/ a szkoda bo także słyszałam wiele dobrego na temat tego podkładu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego skusiłam się na próbkę :(

      Usuń
  2. A on był na mojej lišcie 'do obczajenia i pewnie kupienia'! Nie znoszę drogich bubli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiadasz? Chyba go sobie obejrzę jak tylko wpadnie mi trochę pieniędzy do kieszeni...

      Usuń
    2. powiadam. Poza dostępnością nie mam mu nic do zarzucenia.

      Usuń
  3. ja tak miałam z podkładem lancome, że na mojej twarzy wyglądał jak gustowny samopalacz ;P a biorąc pod uwagę, że był to ten 24h to był kryjący więc byłam pomarańczką ;P Za to moja mama skorzystała z próbek bo na niej wygląda świetnie. U mnie to jakaś pomyłka od aplikacji, po smugi, po kolor. Stanowczo trzymam się Bobbi Brown ;P i też Burżuj Healthy mix mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie nowy lancome wyglądał jak oślizgły glut. Fuj.

      Usuń
    2. Ale może się bb przyjrzę na dniach.

      Usuń
  4. Masakra! Bardzo źle to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  5. srający kocurze mój:* ja cię nawet z orange na twarzy biorę hahaha

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dramat. Aż miałam ochotę zdrapać go sobie z twarzy.

      Usuń
  7. Kurczę, po Diorze człowiek się spodziewa czegoś więcej:/

    OdpowiedzUsuń
  8. I kto by się tego spodziewał po Diorze?! Dobrze że trafiłam na Twój blog i recenzję:)
    (*-*)
    Zapraszam Cię do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ech miałam próbkę i takie same odczucia jak Ty, niestety porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, trochę mi ulżyło. Jakby nie było, nie widziałam niepochlebnych recenzji tego podkładu.

      Usuń
    2. ja chyba jakąś widziałam, ale faktycznie raczej pochlebne recenzje, dziwne;)

      Usuń
    3. widocznie w złych kręgach podczytuję :P

      Usuń
  10. Faktycznie nie wygląda to najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. o kurczaki, jaki paskud :/ ja z Diora mam tylko jeden podkład, którego kocham i wielbię nad zycie i nigdy takie numery się z nim nie działy..

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie, efekt końcowy na minus.

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie nie wygląda dobrze...

    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs :D
    http://crazyworld1000.blogspot.com/2013/02/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałem wiele dobrego na temat tego podkładu. Dobrze, że zrobiłaś recenzję. Niestety okazuje się, że Dior nie dla mnie. Ulubieńcem pozostanie Estee Lauder DW : ))

    OdpowiedzUsuń