środa, 29 sierpnia 2012

trolololo co by tutaj...

Wiem, że rzadko pisuję, ale jakoś tak wyszło. Praca, goście, zbliżająca się sesja poprawkowa, cięcia w budżecie i intensywna praca z psami. Tak jakoś wychodzi, że jak już wszystko ogarnę, robi się ciemno, cicho i smutno.
A mam tyyyle do opowiedzenia ;) w sumie myślałam, że może pomożecie się jakoś ukierunkować. Oto kilka propozycji na najbliższe notki:

  1. podsumowanie kuracji paznokciowej i rozpoczęcie kuracji twarzy,
  2. próbki, próbeczki, swatche i testy minerałów,
  3. recenzja maski oczyszczającej Detox, The Sanctuary.


O czym najchętniej byście poczytały?

Tymczasem pochwalę się kilkoma sierpniowymi łupami- zakupowymi i wymiankowymi. Cięcie kosztów cięciem, ale parę rzeczy trzeba było ogarnąć. Niedawno odkryłam, że dwa kilometry od mojego domu znajduje się wieeelki outlet, wieeelka Pharma i jeszcze większy Douglas i przepadłam.
Moja pierwsza wizyta była bolesna (cięcia! Muahaha!), ale w sumie chyba dobrze na tym wyszłam. Ze sklepu Reserved wyszłam z parą spodni, stanikiem i bransoletą, a całość kosztowała mnie mniej niż 50zł!

niedziela, 26 sierpnia 2012

urodziłam!

To był bardzo ciężki weekend, z niewielką ilością snu i hektolitrami kawy.
Urodziłam.

czwartek, 23 sierpnia 2012

kremy, ach te kremy...

Zapewne wiele z Was nieraz szukało idealnego kremu do rąk. Ja również. Niestety wymagania miałam mocno wyśrubowane, więc poszukiwania były długie i bolesne. A oto krótkie podsumowanie.

Może na początek opowiem o tych całych wymaganiach ;) poszukiwałam kremu o bardzo silnych właściwościach odżywczych, bo z racji częstego i ochoczego babrania się w chemii (tak, wiem, że stosuje się rękawiczki, ale w rękawiczkach źle mi się sprząta) dość często borykam się z problemem łuszczącej się skóry. Ale takie kremy są i nie jest to problem. Niestety jest pewien myk. Krem absolutnie nie może pozostawiać żadnego filtru, bo jestem bardzo aktywnym kierowcą i dłonie muszę mieć suche z dobrą przyczepnością.  A jak wiecie, mocne kremy mają to do siebie, że się lepią, są tłustawe itepe itede.
Tak chodziłam i szukałam, próbowałam, aż trafiłam na...

piątek, 17 sierpnia 2012

jutjub? Serio?

Ostatnio po blogach krążyły notki o ulubionych kanałach kosmetycznych. Ja również zostałam otagowana - przez la6 (łiii! Niech żyje spamerstwo ;)), ale ciężko było mi się zabrać za taką notkę z jednego bardzo prostego powodu. Nie oglądam filmików kosmetycznych na youtube.
Ale jakiś czas temu Kosmetyczne Remedium wrzuciło na fejsbuka link do filmiku chorej na raka 12latki. Po nitce, godzinach klikania trafiłam na nich:


I się zaczęło! Godziny na kanale missglamorazzi. Dziewczyna ujęła mnie kilkoma rzeczami: swobodą wypowiedzi, wielkim luzem, dystansem do siebie, prostymi tutorialkami i dykcją :P jej głos jest tak rześki i czysty, że aż fajnie jak leci w tle :P no i jest ładna, miło się na nią patrzy ;)
No i duet z Lukiem. Ile bym dała za tak fajnego faceta do kosmetycznych imprez.
Ta parka absolutnie mnie urzekła.

Niestety na polskie kanały nadal nie zaglądam. Czuję się trochę jak Luke, który opowiadał o blogach kosmetycznych: właczam kanał, słyszę: hej, dziś opowiem wam o... i przełączam dalej. Ja mam tak z polskim kanałami. Wiem, że niektóre z Was mają bardzo fajne filmiki, ale filmiki, w których pokazywane są produkty, względnie jakiś miły głos w tle opowiada o malowaniu powieki, działają na mnie usypiająco.

A na dniach pochwalę się kilkoma fajnymi rzeczami, które trafiły do mnie w ramach wymian. Stay tuned ;)