Miałam się wstrzymać i o giftach świątecznych zrobić jeden post (a że gifty jeszcze w drodze, to czekałam), ale dziś dostałam TAKIE pudełko, że nie mogłam.
Niniejszym ogłaszam, że kocham brytyjskiego GlossyBoxa i moją mamę, że go zamawia. Nasze dwa GB świetnie się uzupełniają :P
Miała być gazetka z kremem, a była gazetka z pudłem.
piątek, 4 stycznia 2013
pacusia!!
Etykiety:
dove,
drjart,
lakier do paznokci,
loccitane,
MummyBox,
no7,
paczki,
pielęgnacja,
sleek,
twarz,
yves rocher
czwartek, 3 stycznia 2013
niekonkretnie i deszczowo
Wiem, że ostatnie tematy są dość luźne, ale aparatu wciąż brak, światła również (więc nawet komórkowanie odpada), do tego pada dziś deszcz, więc nici ze spaceru z kundlami. Niestety moja poczta o poranku powitała mnie obficie wyprzedażowymi newsletterami, więc siedziałam i przeglądałam wyprzedażowe cuda. Chyba pierwszy raz w życiu nie ściska mnie w żołądku na myśl o wyprzedażach ;)
Zgodnie z postanowieniem, zakupy się robi według listy, a że lista długa i obszerna, to jest w czym wybierać.
Co na wyprzach?
W Sephorze mój ukochany balsam 'na wszystko'.
Miałam przyjemność go używać i wiem, że w połączenie z moimi postanowieniami noworocznymi jestem w stanie w dwa tygodnie wyczarować nowe ciało ;)
Ale promocja trwa do 21 stycznia, więc się nie spieszę.
Zgodnie z postanowieniem, zakupy się robi według listy, a że lista długa i obszerna, to jest w czym wybierać.
Co na wyprzach?
W Sephorze mój ukochany balsam 'na wszystko'.
Miałam przyjemność go używać i wiem, że w połączenie z moimi postanowieniami noworocznymi jestem w stanie w dwa tygodnie wyczarować nowe ciało ;)
Ale promocja trwa do 21 stycznia, więc się nie spieszę.
środa, 2 stycznia 2013
Poczta Polska naprzeciw klientom
O tak, właśnie tak. Gdy PP zapowiedziała wprowadzenie nowego cennika, byłam nieco zaniepokojona. Jednak po dzisiejszej wizycie w placówce stwierdzam, że w końcu korzystanie z PP będzie niemal bezbolesne :)
Nie wiem jak Wy, ale ja niemal wszystko wysyłam przesyłkami poleconymi, a tu poczta zamieniła ten tryliard podziałek, wag bla bla bla i wagowo podzieliła przesyłki na trzy grupy: do 350g, od 350 do 1000g i od 1000 do 2000g.
Pierwsza grupa wysłana priorytetem w gabarycie B będzie wprawdzie kosztowała 7,30zł, ale wagowo wyjdzie duuużo taniej niż w poprzednim cenniku. Teraz będę mogła bezkarnie szaleć z paczuchami ;)
Pierwszy raz jestem zaskoczona działaniem PP.
A Wy zaglądałyście już na nowy cennik? Tutaj znajdziecie szybki i prosty w obsłudze kalkulator.
Wielkiego paczkowania w nowym roku! ;)
Nie wiem jak Wy, ale ja niemal wszystko wysyłam przesyłkami poleconymi, a tu poczta zamieniła ten tryliard podziałek, wag bla bla bla i wagowo podzieliła przesyłki na trzy grupy: do 350g, od 350 do 1000g i od 1000 do 2000g.
Pierwsza grupa wysłana priorytetem w gabarycie B będzie wprawdzie kosztowała 7,30zł, ale wagowo wyjdzie duuużo taniej niż w poprzednim cenniku. Teraz będę mogła bezkarnie szaleć z paczuchami ;)
Pierwszy raz jestem zaskoczona działaniem PP.
A Wy zaglądałyście już na nowy cennik? Tutaj znajdziecie szybki i prosty w obsłudze kalkulator.
Wielkiego paczkowania w nowym roku! ;)
wtorek, 1 stycznia 2013
noworocznie
Z podsumowaniem roku 2012 wolałam poczekać, aż się skończył. Żeby mieć pewność, że żaden koniec świata ani inne dziwne zjawiska w tym nie przeszkodzą. Rok się skończył. Nie był zbyt udany. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że był jednym z najgorszych. Klapa na każdej płaszczyźnie. Prywatnie i zawodowo. Bilans znajomych na minusie, relacje z mężczyzną tak nieudane, że niemal rozstaliśmy się w święta. Zawodowo dół i depresja. Niby miało być fajnie, ale był to najmniej rozwijający rok odkąd pracuję. Nawet zdrowotnie był do kitu, bo kiedy już chciałam świętować zakończenie rehabilitacji- bum, kolejna operacja. Do tego wypadek z tirem i jeszcze kilka równie miłych niespodzianek. Sama się sobie dziwię, że doczekałam do końca w jednym kawałku.
Dlatego też chciałabym, że nowy rok był nieco bardziej, hmm, poukładany.
Moje postanowienia? Po kolei :)
1. Książki - lubię czytać. Niestety mam tendencję do popadania w skrajności (albo nie czytam przez rok albo czytam 24h/7dni). Aby nieco zawyżyć statystyki postanowiłam, że będę czytać przynajmniej jedną książkę miesięcznie. Mogłabym powiedzieć 2-3-4, ale chcę mieć czyste sumienie, jedną na pewno mi się uda bez względu na obłożenie, pracę czy cokolwiek innego.
2. Relaks w kąpieli. W końcu po wielu latach mam wannę. Okazuje się jednak, że od początku października skorzystałam z niej aż dwa razy. Niemniej na gwiazdkę otrzymałam bardzo apetyczny zestaw do kąpieli i dlatego mam zamiar marnować wodę przynajmniej raz w miesiącu. Nie za często, ale wymoczyć czasem kości też miło.
3. Rozwój. Nie ma to tamto, człowiek się starzeje i żeby nie wypaść z obiegu musi się rozwijać. Po pierwsze chciałabym skończyć studia. To ostatni rok i byłoby super, gdyby w końcu się udało. Jeśli się uda- na jesieni jakiś językowy kursik. Sama jeszcze nie wiem, w którą stronę iść, czy dopieszczać co znam, czy nauczyć się czegoś nowego. Ale czasu mam sporo na przemyślenia.
4. Eksperymenty. Uwielbiam gotować, ale nie mam dla kogo. Mój luby do nowości ma zęby dłuższe niż ja włosy. Mimo wszystko chciałabym jednak przetestować przynajmniej dwa nowe przepisy miesięcznie. Jeśli będzie się to wiązało z zapraszaniem ludzi, to tym lepiej ;)
5. Ruch. O ile jeszcze jakiś czas coś tam ze sobą robiłam, o tyle po dwóch operacjach kolana nie robię nic. I nie będę ukrywać, że zaczyna mnie to irytować. Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami pomiarowymi ;) tkanki tłuszczowej przybyło (w skali 3 lat w sumie niewiele, ale odczuwalnie dla psychiki), a ponieważ w końcu mam niemal równy obwód ud, oznacza to, że moje mięśnie gotowe są na wycisk. Może umiarkowany, ale zawsze. Dlatego zakładam, że, aby nie stracić za szybko zapału i mobilizacji, co najmniej dwa razy w tygodniu znajdę czas na powolne wdrażanie się w ruch. Wliczam w to i fitness i bieganie i wszystko inne ;)
6. Żywienie. Moja kuchnia nie jest ciężka, ale z racji tego, że nie mam dla kogo gotować (okej, on ma długie zęby nawet do normalnej kuchni ;)), coraz częściej sięgam po gotowe rozwiązania i szybkie przekąski. Skoro mam już zacząć się ruszać, to chętnie połączę to ze zmianą nawyków żywieniowych. Ponieważ testowałam już przeróżne diety, postanowiłam wrócić do diety south beach, zafundować sobie dwa tygodnie odtrutki, a później racjonalnie przygotowywać posiłki. Wczorajsze zakupy mają mi w tym pomóc (bo na dziś nie ma w domu niczego, czego nie mogłabym zjeść ;)) a że nie mam dużo do zrzucenia (maksymalnie 5 kg, choć pewnie stanę na 3kg), jestem dobrej myśli.
7. Zakupy. Hohoho. Już się pośmiałam, a teraz poważnie. Końcówka roku była bardzo obfita w zakupy, dodatkowo na święta dostałam kilka rzeczy z listy życzeń/ zakupów, a ponieważ zauważyłam, że zdecydowanie za dużo wydaję na rzeczy mnie zupełnie niepotrzebne, trzeba to ograniczyć. W tym celu stworzyłam listę (bardzo długą, ale jednak listę) rzeczy, które chciałabym dostać/ kupić w nowym roku. Lista jest zmiksowana, kosmetyczna, kuchenna, ubraniowa, jednak jest w miarę konkretna. Nie zawiera wprawdzie takich rzeczy jak książki czy bieżąca pielęgnacja, ale to jest dość oczywiste- poza tym, że nad każdym zakupem będę się zastanawiać tryliard razy ;)
8. Podróże. Wiem, że mam trzy psy, ale nie chciałabym, żeby była to moja wymówka i wykręcanie się przed wycieczkami. W tym roku chcę gdzieś wyjechać. Na trzy dni, na tydzień, nieważne. Chciałabym też, żeby ten wyjazd nie ograniczył się tylko do wyprawy do Anglii na Crufts'a 2013 ;)
9. Praca. To chyba najważniejsze postanowienie. Tak, postanowiłam zmienić pracę. Trzy lata w ciągłej destabilizacji trochę mnie zmęczyły. Chciałabym dla odmiany popracować jak normalni ludzie, w określonych godzinach, za określone wynagrodzenie, z określonym zakresem obowiązków. To będzie najtrudniejszy punkt, bo intuicyjnie odrzucam wszelkie tego typ propozycje. Tym razem muszę się przemóc i przepracować w takim trybie chociaż kilka miesięcy.
10. W nagrodę za trzymanie się postanowień będę sobie kupować jedną rzecz miesięcznie spoza listy, czyli z gatunku: o mamo o mamo chcę to!
Więc na ten nowy rok sobie życzę wytrwałości, a Wam tego, czego sami chcecie dla siebie najbardziej.
Miłego!
Dlatego też chciałabym, że nowy rok był nieco bardziej, hmm, poukładany.
Moje postanowienia? Po kolei :)
1. Książki - lubię czytać. Niestety mam tendencję do popadania w skrajności (albo nie czytam przez rok albo czytam 24h/7dni). Aby nieco zawyżyć statystyki postanowiłam, że będę czytać przynajmniej jedną książkę miesięcznie. Mogłabym powiedzieć 2-3-4, ale chcę mieć czyste sumienie, jedną na pewno mi się uda bez względu na obłożenie, pracę czy cokolwiek innego.
2. Relaks w kąpieli. W końcu po wielu latach mam wannę. Okazuje się jednak, że od początku października skorzystałam z niej aż dwa razy. Niemniej na gwiazdkę otrzymałam bardzo apetyczny zestaw do kąpieli i dlatego mam zamiar marnować wodę przynajmniej raz w miesiącu. Nie za często, ale wymoczyć czasem kości też miło.
3. Rozwój. Nie ma to tamto, człowiek się starzeje i żeby nie wypaść z obiegu musi się rozwijać. Po pierwsze chciałabym skończyć studia. To ostatni rok i byłoby super, gdyby w końcu się udało. Jeśli się uda- na jesieni jakiś językowy kursik. Sama jeszcze nie wiem, w którą stronę iść, czy dopieszczać co znam, czy nauczyć się czegoś nowego. Ale czasu mam sporo na przemyślenia.
4. Eksperymenty. Uwielbiam gotować, ale nie mam dla kogo. Mój luby do nowości ma zęby dłuższe niż ja włosy. Mimo wszystko chciałabym jednak przetestować przynajmniej dwa nowe przepisy miesięcznie. Jeśli będzie się to wiązało z zapraszaniem ludzi, to tym lepiej ;)
5. Ruch. O ile jeszcze jakiś czas coś tam ze sobą robiłam, o tyle po dwóch operacjach kolana nie robię nic. I nie będę ukrywać, że zaczyna mnie to irytować. Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami pomiarowymi ;) tkanki tłuszczowej przybyło (w skali 3 lat w sumie niewiele, ale odczuwalnie dla psychiki), a ponieważ w końcu mam niemal równy obwód ud, oznacza to, że moje mięśnie gotowe są na wycisk. Może umiarkowany, ale zawsze. Dlatego zakładam, że, aby nie stracić za szybko zapału i mobilizacji, co najmniej dwa razy w tygodniu znajdę czas na powolne wdrażanie się w ruch. Wliczam w to i fitness i bieganie i wszystko inne ;)
6. Żywienie. Moja kuchnia nie jest ciężka, ale z racji tego, że nie mam dla kogo gotować (okej, on ma długie zęby nawet do normalnej kuchni ;)), coraz częściej sięgam po gotowe rozwiązania i szybkie przekąski. Skoro mam już zacząć się ruszać, to chętnie połączę to ze zmianą nawyków żywieniowych. Ponieważ testowałam już przeróżne diety, postanowiłam wrócić do diety south beach, zafundować sobie dwa tygodnie odtrutki, a później racjonalnie przygotowywać posiłki. Wczorajsze zakupy mają mi w tym pomóc (bo na dziś nie ma w domu niczego, czego nie mogłabym zjeść ;)) a że nie mam dużo do zrzucenia (maksymalnie 5 kg, choć pewnie stanę na 3kg), jestem dobrej myśli.
7. Zakupy. Hohoho. Już się pośmiałam, a teraz poważnie. Końcówka roku była bardzo obfita w zakupy, dodatkowo na święta dostałam kilka rzeczy z listy życzeń/ zakupów, a ponieważ zauważyłam, że zdecydowanie za dużo wydaję na rzeczy mnie zupełnie niepotrzebne, trzeba to ograniczyć. W tym celu stworzyłam listę (bardzo długą, ale jednak listę) rzeczy, które chciałabym dostać/ kupić w nowym roku. Lista jest zmiksowana, kosmetyczna, kuchenna, ubraniowa, jednak jest w miarę konkretna. Nie zawiera wprawdzie takich rzeczy jak książki czy bieżąca pielęgnacja, ale to jest dość oczywiste- poza tym, że nad każdym zakupem będę się zastanawiać tryliard razy ;)
8. Podróże. Wiem, że mam trzy psy, ale nie chciałabym, żeby była to moja wymówka i wykręcanie się przed wycieczkami. W tym roku chcę gdzieś wyjechać. Na trzy dni, na tydzień, nieważne. Chciałabym też, żeby ten wyjazd nie ograniczył się tylko do wyprawy do Anglii na Crufts'a 2013 ;)
9. Praca. To chyba najważniejsze postanowienie. Tak, postanowiłam zmienić pracę. Trzy lata w ciągłej destabilizacji trochę mnie zmęczyły. Chciałabym dla odmiany popracować jak normalni ludzie, w określonych godzinach, za określone wynagrodzenie, z określonym zakresem obowiązków. To będzie najtrudniejszy punkt, bo intuicyjnie odrzucam wszelkie tego typ propozycje. Tym razem muszę się przemóc i przepracować w takim trybie chociaż kilka miesięcy.
10. W nagrodę za trzymanie się postanowień będę sobie kupować jedną rzecz miesięcznie spoza listy, czyli z gatunku: o mamo o mamo chcę to!
Więc na ten nowy rok sobie życzę wytrwałości, a Wam tego, czego sami chcecie dla siebie najbardziej.
Miłego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


