czwartek, 13 września 2012

Gdaaańsk!

Ostatnie 48 godzin było tak szalone, że jeszcze po nich nie doszłam do siebie. Zaliczyłam w tym czasie (Jadąc z Krakowa) Warszawę, Gdańsk, Elbląg, Warszawę i Piotrków Trybunalski i wróciłam do Krakowa. 1550km w niecałe dwie doby. Mówcie mi cyborg.
Jedyne, co wynagradza mi tę mozolną podróż przez wielki plac budowy (heh, jedyny odcinek bez robót to 180km autostrady, poza tym odcinki bez zwężeń to maksymalnie 10km luźnej jazdy) to Gdańsk. Próbowałam kiedyś zrozumieć, co ma w sobie to miasto, co mnie tak kręci i tym razem to zrozumiałam.
Gdańsk jest spójny. Gdańsk jest konsekwentny. Gdańsk jest piękny.
Ja wiem, że większość miast w Polsce ma piękne centra i kiepskawe dzielnice mieszkalne, ale Kraków też ma piękną starówkę, a jednak to nie to samo.
Nie mogłam wyjść z podziwu, jak udało się wyeliminować element reklamy z CI centrum, jak nie dopuszczono do zaduszenia tradycji szklanymi biurowcami. Jak pięknie wpleciono pięciogwiazdkowe hotele w stare kamienice.
Ja specem od architektury nie jestem i może mnie tu niektórzy wyśmieją ;) ale wiele różnych miast widziałam i dbałość o detal w Gdańsku przebija wszystko.
Koniec gadania. Pora na zdjęcia. Dużo zdjęć, bo tak.





















W ramach pocieszania humoru: w elbląskim rossmannie znazłam olejek alterry, w końcu zobaczę o co te zachwyty.

Miłego!

12 komentarzy: