środa, 13 marca 2013

Cruft's!

Heh, kto czyta, ten wie, że zniknęłam w podróż do Wielkiej Brytanii. Wróciłam. Ale ponieważ potrzebowałam ponad doby, żeby odespać, dopiero dziś wracam z pierwszą częścią relacji ;) pierwszą, ponieważ z racji obszerności materiału (foto i zakupowego) postanowiłam podzielić to na trzy części.
Dziś część zasadnicza, czyli cel wyprawy: Cruft's!
Czym jest Cruft's? To najbardziej prestiżowa wystawa psów na świecie. Mogą wziąć w niej w udział tylko psy wybrane na kilku wystawach w ciągu roku i zaproszone do wzięcia udziału (w Polsce taka wystawa odbywa się w Poznaniu). Całe wydarzenie trwało 4 dni, my jednak byliśmy obecni tylko trzeciego dnia- czyli dnia, w którym oceniana była grupa Gundog
Nigdy w życiu nie widziałam takiego ogromu psów, tak dobrej organizacji i tylu ludzi zafascynowanych psami w jednym miejscu. 
My (ja i mój facet) wybraliśmy się tam z naszą suką- MYSTERIOUS SPRING SPIRIT Amber Wind (Spring) oraz przeuroczym chłopakiem naszej znajomej- Neiven AMOR'S ARROW (zwany dalej Brando). Podróż była okropnie długa, z przygodami (jak nocowanie na parkingu w porcie, bo weterynarz się pomylił), no i ruchem lewostronnym (chociaż facet twierdzi, że da się przestawić).
próba generalna przed ringiem
Na miejsce, czyli do Birmingham dotarliśmy w piątek wieczorem, wyskoczyliśmy na (niedobrego) steka, wykąpaliśmy psy i próbowaliśmy się wyspać ;) 
W piątek w ocenie wzięło udział 337 seterów irlandzkich! W tym 178 psów i 159 suk. Spring była zgłoszona w klasie Yearling, miała obok siebie 18 suk. Mimo, że roznosiły ją emocje (dosłownie, bo uciekła hendlerce z ringówki i pobiegła pobawić się z sędziną ;)), jestem z niej ogromnie dumna. Prezentowała się świetnie. Na moje oko jednak była jednak zbyt amerykańska w typie, sędzina wybierała bardziej kompaktowe suki, w typie angielskim. 
kawałek stawki ;)


Co do samej wystawy, miałam wrażenie, że to nieoficjalne święto narodowe. Na ulicy każdy zaczepiał i pytał, czy jedziemy na Cruft'sa, każdy psy podziwiał, sporo osób robiło im zdjęcia. Na granicy ostro sprawdzali paszporty i samochody, ale gdy tylko odpowiadaliśmy: tak, na Cruft'sa- puszczali nas wolno. 
Chętnie wybiorę się tam za rok, niekoniecznie z psem i niekoniecznie samochodem ;)


Wystawa była też obfita w stoiska handlowe, na których udało nam się dostać wiele rzeczy, na które od dawna polowaliśmy, a które w Polsce nie są dostępne.
W szczegółach:
 Smaczki. Fajna sprawa, że ich smaczki do treningów mają kształt serduszek ;) poza tym skusiliśmy się na rybne przysmaki. Ten aromat ;)
Kubraczki. Jeden nazywam śliniakiem, bo to kubrak, który mamy zamiar zakładać Spring na podróże- żeby śliniła się na kubrak, a nie na sierść ;) drugi to siatka, która nałożona na trochę wilgotną sierść powoduje, że włosy wysychają ułożone w jednym kierunku i się nie elektryzują.
 Ręczniki z mikrofibry. Trzeci, granatowy, został poddany natychmiastowemu testowi. Test zaliczony, ręczniki pierwsza klasa.
 Miska spowalniająca jedzenia. Przy okazji fajna zabawka edukacyjna dla psa. Kupiliśmy dwie, więc jeśli ktoś jest zainteresowany- proszę o kontakt.
 Obroże odblaskowe. O bezpieczeństwo też trzeba dbać!
 Olej z łososia. Super sprawa i już żałuję, że kupiłam tylko jedną butelkę. Coś czuję, że już się zacznę rozglądać za czymś takim w Polsce.
 Groomersowa odżywka do włosów. W październiku zrobiliśmy pierwsze groomersowe zamówienie i ich kosmetyki pielęgnacyjne rewelacyjnie radzą sobie z naszymi psami, dlatego też wykorzystałam okazję i kupiłam kolejną odżywkę. Ostatnio używamy odżywki tropikalnej, ale doszły mnie słuchy, że ta jeszcze lepiej działa na sierść setera. Wypróbujemy, zobaczymy ;)
 Częściowo skonsumowane smaki: grillowany kurczaczek oraz prasowana rybia skóra. Śmierdzi, że o mamo, ale reakcja psów była niesamowita. Chętnie poszukam im rybich smaków w Polsce.
Ha, marzy mi się angliś, na wystawie się naoglądałam, nagadałam z hodowcami, wizja mojego szczeniaka jest coraz wyraźniejsza. Na pocieszenie capnęłam kartkę. Wprawdzie nam marzy się tricolor lub bluebelton, ale pocieszenie jakieś jest ;))

Na miejscu złapał nas Dog Snapper.

'czy możemy już iść do domu?'

Brandoś. Przystojniak, nie?
W następnym poście pokażę Wam nabytki kosmetyczne, a w trzecim- kolejnego MummyBoxa.

PS. Specjalnie dla Marti zdjęcie podsumowujące Cruft'sa (wersję ludzką proszę sobie wyobrazić ;)):
Zdjęcia własne, z serwisu legawce.com oraz strony thedogsnapper.com 

21 komentarzy:

  1. Cos pieknego!
    Ja od niedawna mam szczeniaczka chow chow i dopiero sie wszystkiego uczymy, ale posiadanie rasowego psa to niesamowita pasja, zwlaszcza jesli rozwija sie ja tak jak to robisz Ty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak :) i ogrom wiedzy do poznania :)

      Usuń
  2. Jeeej świetne przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, aż mam ochotę już zacząć zbierać na następny rok :D

      Usuń
  3. O kurczę, prześliczne psy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna ta miska, sama psiaka nie mam, ale wynalazek genialny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! Ruda najpierw na nas patrzyła jak na debili ('co wy mi tu dajecie, pogrzało was?'), ale jak załapała o co biega, to nie mogliśmy jej odkleić. Ciekawa jestem jak wypadną testy na pozostałych psach :D

      Usuń
    2. hehe wyobrażam sobie, musiała być lekko zdziwiona;D

      Usuń
  5. ale piękności! *_* super sprawa taka wyprawa.. choć wierzę, że pewnie też i męcząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszukam zdjęcia, które obrazuje, jak wyglądałam 'po'.
      Spałam prawie dwa dni po powrocie do Polski.
      Po samej wystawie nie wiedziałam, jak się nazywam, a psy nawet na spacer rano nie chciały wyjść, takie były zmęczone.

      Usuń
    2. no coś Ty.. aż tak? :)
      zdjęcie koniecznie poka poka :)

      Usuń
    3. wrzuciłam jako PS ;)

      Usuń
    4. jaki biedny! mam nadzieję, że wynagrodziłaś mu te męczarnie :P
      ale i tak ślicznie wygląda :)

      Usuń
    5. jeśli noga wołowa i dwie noce w pościeli to dostateczne wynagrodzenie, to tak ;)

      Usuń
  6. Nie chcę nic mówić ale moja pocztówka z wyprawy jeszcze nie doszła ;)
    Fajna sprawa ale wypbrażam sobie to zmęczenie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet nie miałam czasu pocztówek wysyłać :P

      Usuń
  7. Apрrеciatе thiѕ post. Will try it out.


    My blog; Same Day Payday Loans

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna wyprawa...nie dziwię się, że dziewczyna na końcu poległa.

    OdpowiedzUsuń