piątek, 3 maja 2013

been there, done that

Czyli powrót do postanowień.
Wprawdzie nie mam jeszcze potwierdzenia pana doktora, że mogę wrócić do aktywności ruchowej, ale już chciałam i nie mogłam ;)
1. maja wzięłam udział w Biegu Przodownika.
Dotarłam do mety, nie zdeptałam na trasie psa, nie dałam się wbić w drzewo ani nawet wciągnąć do jeziora.
Na dodatek w stosunku do treningu poprawiłam wynik o 9 minut.
Jako element motywacyjny bieg zadziałał. Mam ochotę ćwiczyć więcej.




Najpierw start.


Kilka zdjęć z trasy. Udało mi się nie przewrócić ;)



Ostatni podbieg...

 Meta!
 Mój mały sportowiec...
Długo czekaliśmy na podsumowanie, więc nie obyło się bez porcji ćwiczenia komendy: czołgaj się ;)
Rzut oka na całą trasę.
A przy okazji chciałam przeprosić za milczenie i mniejszą obecność u Was. Jak pech, to na całego. Najpierw przez tydzień (!) nie miałam prądu, a później wysiadł internet. Mieszkanie na wsi ma na szczęście zdecydowanie więcej plusów, więc jakoś żyję.
I sprzątam w ogródku ;)

A jak Wasz długi weekend?

Zdjęcia: Grzegorz Wolski, Paweł Ziach oraz ja ;)

18 komentarzy:

  1. Ojej, to Twoje maleństwo jak fajnie sobie radziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maleństwo pobiło wszystkich ;)

      Usuń
  2. szalona :) gratulacje! wymęczyłaś pieska :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pff, ja byłam bardziej zmęczona niż one :P

      Usuń
  3. śliczności ;) zazdroszczę motywacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pączek to zawsze dobra motywacja ;)

      Usuń
  4. haha koko jak biegnie:D bidok mały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam bidok. Jogurtu później jej dałam :P

      Usuń
  5. ja to chyba wracałabym na psach ;D Bardzo słaba jestem jeśli chodzi o bieganie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :D ewentualnie położyłabym się na ziemi i miała nadzieję, że mnie ze sobą pociągną ;)

      Gratuluję!

      Usuń
    2. nie przesadzajcie :P to tylko 5km ;)

      Usuń
  6. No ta mała pchła pewnie była wykończona na mecie :) Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta mała pchła jest niezniszczalna. Ona n mecie się darła, czemu już koniec ;)

      Usuń
  7. Gratki! uwielbiam te Twoje psiurki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki dzięki :)
      ja też je uwielbiam ;)

      Usuń
  8. 9 zdjęcie od góry made my day! Nie wiedziałam, że mas zteż takiego małego pieska, wcześniej jakoś tylko duże widziałam.

    Fajnie! :)

    OdpowiedzUsuń