Blog wake-up-your-make-up to ponad dwa lata dzielenia się z Wami odczuciami o kosmetykach, informacjami o kosmetycznych nowościach, zakupach, zużyciach.
Przez ten czas przez bloga przewinęło się mnóstwo ludzi, uzbierało się 320 obserwatorów - każdemu bardzo dziękuję za wspólnie spędzony czas, za uwagę, za komentarze.
Jednak przez dwa lata zdążyłam dojść do wniosku, że dopadł mnie przesyt. Że pisanie o kosmetykach to nie wszystko, o czym chciałabym mówić.
Dlatego powstało nowe miejsce: cocaron.blogspot.com
Dlaczego cocaron? Bo cocaron to nigdy nie był tylko login. To nie pseudonim, to nie podpis. Cocaron powstał trzy lata temu jako zlepek imienia dwóch psów: Coco i Ajra. Tak powstał pierwszy w pełni psi profil na garnku (klik). Dlatego teraz chcę wrócić do tego, czym cocaron był na początku.
Dlaczego nowy blog? Przecież można zmienić nazwę starego. Można. Ale wiem też, że moi czytelnicy przywykli do innej tematyki. Z szacunku do Was i Waszych wyborów, nie zmieniam tematyki bloga kosmetycznego. Tworzę nowe miejsce, do którego, mam nadzieję, również będziecie zaglądać.
Bo nie będzie to blog o psach. Będzie to blog o życiu z psami, o tym, jak zmieniają się nasze zwyczaje, priorytety, gdy kudłate cudo pojawia się w domu. O tym, jak bardzo zmienia się pojęcie szczęścia.
Nie chcę używać słowa: lajfstajlowy. Życie z psem to nie styl życia, to wybór drogi w życiu.
Dlatego na blogu cocaron pojawiać się będzie to wszystko, co mnie cieszy, zachwyca. Będzie o psach, kotach, gotowaniu z kudłatymi pomocnikami, o moich, niewielu już, kosmetycznych miłościach.
Jeśli nadal chcecie podczytywać - gorąco zapraszam. Będzie mi niezmiernie miło ugościć Was w progach jeszcze bardziej moich.
Raz jeszcze dziękuję.
cocaron - Klaudia
sobota, 18 października 2014
sobota, 20 września 2014
śmierć pustakom! Czyli pożegnanie lata.
Ostatnie tygodnie nie są jakoś wybitnie łaskawe. Długa walka o zdrowie nowego kociaka, ostatnia sesja na uczelni, zawirowania w pracy, moje własne problem zdrowotne i smutne przemyślenia - wszystko do kupy sprawiało, że ciężko było mi zebrać się do pisania. Ale ponieważ wpadłam ostatnio w szał wielkich porządków, postanowiłam rozprawić się z pustakami.
Dziś będzie krótko. Mówiąc wprost - nie mam wiele do powiedzenia o zużytych produktach. Były na ogół w porządku, ale żeby do nich wracać? Nie bardzo. Żeby za nimi płakać? Tym bardziej nie. Popatrzcie same:
Dziś będzie krótko. Mówiąc wprost - nie mam wiele do powiedzenia o zużytych produktach. Były na ogół w porządku, ale żeby do nich wracać? Nie bardzo. Żeby za nimi płakać? Tym bardziej nie. Popatrzcie same:
Etykiety:
annemarie borlind,
batiste,
caudalie,
denko,
dior,
evree,
john frieda,
le petit marseillais,
lierac,
make me bio,
monu,
mydło dziegciowe,
nuxe,
planeta organica,
sanctuary,
stara mydlarnia,
yves rocher,
zużycia
środa, 20 sierpnia 2014
Make Me Bio, Puder myjący
Wiem, co jeszcze rok temu pisałam o kosmetykach naturalnych. Że jak komuś służą, to ok, ale nie ma co popadać w paranoję. Okazało się jednak, że paranoja zaczęła się na skórze twarzy, a powolutku przenosi się na resztę ciała. Jestem w tym smutnym momencie życia, kiedy pranie w orzechach ograniczam już nie tylko do prania psich i kocich kocyków, ale zaczynam w nich również prać np. bieliznę. Ciało się buntuje, nie da się ukryć. I pomyśleć, że nigdy nie byłam alergikiem.
A dziś o małej kosmetycznej fanaberii.
Przed Wami Make Me Bio, Puder myjący.
A dziś o małej kosmetycznej fanaberii.
Przed Wami Make Me Bio, Puder myjący.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
zaległe denkowanie
Mało mnie, nie piszę, nie komentuję.
Kociaki chorują, w domu mam szpitalik, a do tego zabrałam się za szukanie domu. No i zaczęłam biegać. A w pracy zablokowali mi blogspota. Wszystko do kupy nie sprzyja blogowaniu.
Ale muszę trochę posprzątać, pozbyć się zwałów pudełek i opakowań, więc przychodzę z zaległym denkiem. O ile się nie mylę i dobrze kalkuluję, to pustaki z czerwca (tak tak).
Kociaki chorują, w domu mam szpitalik, a do tego zabrałam się za szukanie domu. No i zaczęłam biegać. A w pracy zablokowali mi blogspota. Wszystko do kupy nie sprzyja blogowaniu.
Ale muszę trochę posprzątać, pozbyć się zwałów pudełek i opakowań, więc przychodzę z zaległym denkiem. O ile się nie mylę i dobrze kalkuluję, to pustaki z czerwca (tak tak).
Etykiety:
bania agafii,
bielenda,
bioderma,
garnier,
green pharmacy,
herbal care,
isana,
lactacyd,
lush,
oriflame,
sanctuary,
soap glory,
the face shop,
yves rocher
piątek, 18 lipca 2014
pielęgnacyjne hity lata cz. 1
Dziś przychodzę z garścią mini recenzji produktów, które zdominowały moją pielęgnację w ostatnich miesiącach. Dziś kosmetyki do twarzy, następnym razem pokażę garść rzeczy do ciała, włosów i specyfików wielofunkcyjnych. A jeśli będziecie zainteresowane - chętnie pokażę również hity kolorówkowe.
Etykiety:
aleppo,
annemarie borlind,
damas riche,
dhc,
ecoriche,
receptury babuszki agafii
wtorek, 15 lipca 2014
Lush, Angels on bare skin
Zbierałam się do tej recenzji bardzo długo i zebrać nie mogłam.
Lush, Angels on Bare Skin - blogowy hit wzbudził bowiem we mnie bardzo mieszanie odczucia. Dlaczego?
Lush, Angels on Bare Skin - blogowy hit wzbudził bowiem we mnie bardzo mieszanie odczucia. Dlaczego?
wtorek, 8 lipca 2014
balans, czyli zakupy
W przyrodzie należy zachować równowagę. Skoro ostatnio pokazywałam denko, a kolejna torba znów czeka na obfocenie - czas na pokazanie zakupów.
Ciężko mi określić przedział czasowy, ale zdecydowana większość nabyła się w maju, może na początku czerwca. Na pewno czerwcowo-lipcowe smaczki jeszcze Wam pokażę ;)
Ciężko mi określić przedział czasowy, ale zdecydowana większość nabyła się w maju, może na początku czerwca. Na pewno czerwcowo-lipcowe smaczki jeszcze Wam pokażę ;)
Etykiety:
astor,
dabur,
green pharmacy,
invisibobble,
isana,
l'oreal,
lactacyd,
make me bio,
maybelline,
oriflame,
phenome,
planeta organica,
receptury babuszki agafii,
rimmel,
shiseido,
stenders,
tony molly,
zakupy
niedziela, 6 lipca 2014
świń proś i inny zwierz
Ja jestem. Świń proś czy inny ryjek.
Nie przypuszczałam, że ogarnięcie się zajmie tyle czasu. Do tego problemy z psiakami, operacja, katar ciągnący się za kotem i blog przymarł.
Przy okazji bardzo przepraszam osoby, które zgłosiły się w poście wyprzedażowym. Zaległości nadrabiam, maile piszę :(
Na szczęście kundle dochodzą do siebie, kot powoli zdrowieje, mnie przeszły już wszystkie dolegliwości i nawet truskawki w ogródku wyrosły.
Pytanie do Was: co teraz? O czym chcecie poczytać? Zaległe zakupy? Kolejne zużycia? Obiecana recenzja Lush Angels on Bare Skin? A może jakiś lakierek?
Wstyd się przyznać, ale w tym czasie moje zapasy rozrosły się monstrualnie, więc teraz już tylko zużywanie, wykańczanie i oglądanie Waszych cudów :)
Opowiedzcie, co ważnego wydarzyło się u Was w czerwcu :)
Nie przypuszczałam, że ogarnięcie się zajmie tyle czasu. Do tego problemy z psiakami, operacja, katar ciągnący się za kotem i blog przymarł.
Przy okazji bardzo przepraszam osoby, które zgłosiły się w poście wyprzedażowym. Zaległości nadrabiam, maile piszę :(
Pytanie do Was: co teraz? O czym chcecie poczytać? Zaległe zakupy? Kolejne zużycia? Obiecana recenzja Lush Angels on Bare Skin? A może jakiś lakierek?
Wstyd się przyznać, ale w tym czasie moje zapasy rozrosły się monstrualnie, więc teraz już tylko zużywanie, wykańczanie i oglądanie Waszych cudów :)
Opowiedzcie, co ważnego wydarzyło się u Was w czerwcu :)
piątek, 6 czerwca 2014
mnie nie było, a się zdenkowało
Wiem wiem, znowu nie pisałam. Ale pisanie notek z telefonu doprowadza mnie do szału. Kto mnie podgląda na Instagramie ten wie, że posiedziałam chwilę w szpitalu, a tuż po operacji siedziałam jeszcze u rodziny daleko stąd, więc jakoś się to z pisaniem bloga nie zbiegło.
I mimo że w szpitalu nawet mydło mi dali (serio! Zabronili używać do mycia czegokolwiek innego), to coś tam udał się w maju zużyć. Niby niedużo, ale zrobiłam też spore porządki w kolorówce, udało mi się trochę rzeczy puścić na wyprzedaży (dziękuję :*), więc nawet promocyjne zakupy w Rossmannie mnie nie zapchały :)
Do rzeczy :D
Etykiety:
all for eve,
avene,
clarins,
herbal care,
himalaya herbals,
isana,
k9,
kerastase,
korund,
lush,
planeta organica,
pukka,
rene furterer,
stenders,
yves rocher
wtorek, 20 maja 2014
bo o psa też trzeba dbać
Kto tu zagląda, ten wie, że mam psy. W sumie nawet dużo psów. Aktualnie cztery. To chyba dużo. Ale psy, czy dużo czy mało, wymagają opieki i czasu po równo.
Dziś temat trywialny, ale myślę, że spotkał się z nim każdy posiadacz psa: zakup obroży.
Ja dla rudych obroży szukałam niemal trzy lata. Zaczęłam, nim w naszym życiu pojawiła się Ajra. Miałam fioła na punkcie dotykania, sprawdzania. Później był etap zakupów internetowych.
A później trafiłam na obrożę ohmydog.pl
sobota, 17 maja 2014
aktualizacja zakładki WYPRZ
Nadszedł ten czas. Posegregowałam, posprzątałam, obcykałam. Czeka na Was nowa zaktualizowana zakładka wyprzedażowa. Mam nadzieję, że ceny nie są zabójcze i pomożecie mi się szybko odgruzować. Na terenie Krakowa możliwy odbiór osobisty :)
:)
piątek, 16 maja 2014
photo mix
Maj upływa nieubłaganie. Dziwny miesiąc. Niby ciepły, niby pełny kwiatów, a chłodny i mocno deszczowy. Jak dla mnie lekko depresyjny.
Wczoraj pierwszy raz od dwóch tygodni udało mi się odetchnąć. Poszukiwanie szpitala, który wykona zabieg na nfz uważam za zakończone. Nie ukrywam, że ten czas był mocno stresujący. Teraz już nic tylko doliczać dni :)
założyłam konto na Instagramie i niektóre z Was już mnie tam widziały :) Więc dziś na luzie przegląd zdjęć maja :)
Wczoraj pierwszy raz od dwóch tygodni udało mi się odetchnąć. Poszukiwanie szpitala, który wykona zabieg na nfz uważam za zakończone. Nie ukrywam, że ten czas był mocno stresujący. Teraz już nic tylko doliczać dni :)
założyłam konto na Instagramie i niektóre z Was już mnie tam widziały :) Więc dziś na luzie przegląd zdjęć maja :)
poniedziałek, 12 maja 2014
o płynie, który detronizuje wszystko
W zimowym denkowaniu pokazałam Wam płyn do demakijażu Ikarov. Obiecałam, że pokażę go bliżej.
Oto Ikarov, Dwufazowy płyn do demakijażu.
Oto Ikarov, Dwufazowy płyn do demakijażu.
piątek, 9 maja 2014
denko było, czas na zakupy
Rozliczyłam się z kwietniowych zużyć, więc mogę przyznać się do zakupów. Jest dobrze, kupiłam mniej, niż zużyłam.
Wydaje mi się, że udało mi się do zakupów podejść rozsądnie.
Wydaje mi się, że udało mi się do zakupów podejść rozsądnie.
Etykiety:
detox,
essie,
ikarov,
make me bio,
natura siberica,
new in,
oriflame,
sante,
zakupy
wtorek, 6 maja 2014
majówkowe malowanie: różowości od L'Oreal
Na zakończenie weekendu majowego postanowiłam poprawić sobie humor soczystymi różowościami.
Tym razem znów sięgnęłam po L'Oreal Color Riche.
niedziela, 4 maja 2014
kwietniowe denko
Jak Wasz majówkowy weekend? Ja go zbyt nie odczułam. W czwartek i piątek pracowałam, w sobotę wymarzłam i wymokłam na klubowej wystawie wyżłów (ale sama osobiście wystawiłam swojego brzydala, drugi raz w życiu :P), a dziś sprzątam.
A jak porządki to i wyrzucanie pustych opakowań.
Ostatnie denko pokazywałam pod koniec marca i sama zdziwiłam się, jak wiele udało mi się wykończyć w miesiąc.
A jak porządki to i wyrzucanie pustych opakowań.
Ostatnie denko pokazywałam pod koniec marca i sama zdziwiłam się, jak wiele udało mi się wykończyć w miesiąc.
Etykiety:
axe,
balanceme,
bioderma,
caudalie,
denko,
greenland,
lactacyd,
lirene,
olej kokosowy,
oriflame,
receptury babuszki agafii,
rene furterer,
schwarzkopf,
yves rocher,
zużycia
sobota, 26 kwietnia 2014
Perfect Fusion twarzą w twarz
Rzadko recenzuję kolorówkę. Ciężko mi się o niej mówi, bo albo coś lubię, albo nie. Może pamiętacie, że moim podkładowym hitem jest Giorgio Armani, Lasting Silk. Jednak wizja wydania 250zł na coś, co w przeciwieństwie do pudru czy różu, wytrzyma maksymalnie kilka miesięcy, trochę mnie boli.
Jakiś czas temu znajoma zamówiła dla mnie podkład Oriflame, Perfect Fusion.
Jakiś czas temu znajoma zamówiła dla mnie podkład Oriflame, Perfect Fusion.
środa, 23 kwietnia 2014
puszkowe paznokcie i niespodzianka dla Was
Chwilę mnie nie było, ale moja definicja świąt znacznie rozmija się z ogólnoprzyjętym w Polsce wzorcem. Ja w święta upiekłam domowe bułeczki, słodkie muffiny z owocami leśnymi i ugotowałam żurek. W ramach relaksu dziubałam cały dzień w ogródku, a pozostały czas przespałam. Było cudownie. Zero stresu. Mam nadzieję, że u Was było podobnie ;)
A dziś moje pierwsze w życiu starcie z puszkowymi paznokciami.
A dziś moje pierwsze w życiu starcie z puszkowymi paznokciami.
Etykiety:
flock nails,
nailene,
paznokcie,
rozdanie,
velvet nails
środa, 16 kwietnia 2014
Zielono mi. Lush, Herbalism
Mój pierwszy kontakt z Lushem zawdzięczam Marti. Połasiłam się wówczas o szampony w kostkach. I nie rozumiałam zachwytów. Od tamtej pory do każdej pozytywnej recenzji podchodziłam sceptycznie.
Jednak podczas wizyty w Anglii, gdy mogłam na spokojnie przejrzeć zawartość sklepu, przeczytać katalog, skusiłam się na Herbalism.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
wiosenne mani: L'Oreal Color Riche w akcji
Pamiętacie moje płacze nad wiosenną kostką Essie? Musiałam sobie ulżyć. Dziś inny wiosenny zestaw. Przed Wami radosny kwartet ze stajni L'Oreal.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

