środa, 18 lipca 2012

paczki paczusie

Dzień bez paczki, jest dniem straconym. Ponieważ mnie nikt jeszcze nie rozpieszcza przesyłkami zewsząd, o stały napływ paczek muszę dbać sama :P
Dziś była kumulacja! 3 paczusie ciepłe i pachnące wprost do mych rąk.

Ponieważ w sumie z wymiankami niemal skończyłam (bo mam już prawie wszystko, czego potrzebuję, a czego nie mam - mam na liście do nabycia) i zrobiło się jakoś pusto, postanowiłam zajrzeć na forum zapachowe. O mamo! Zakochałam się w rozbiórkach. Ale od początku. Od początku to... szukałam zapachu na lato. Chodziłam, wąchałam, marudziłam, kręciłam nosem. Wszystko było mdłe, słabe i nijakie. Aż pewnego dnia pewien przesympatyczny pan w tigerandbear coś mi psiknął, coś pomachał i powiedział: proszę. I przepadłam. Zapach był absolutnie wszystkim, czego poszukiwałam. Ale hola hola, pomyślałam, przecież na tobie wszystko śmierdzi, sprawdź na skórze! Poprosiłam sympatycznego pana o psika na nadgarstek. To, że nadgarstek pachniał 13 godzin to pryszcz. Ale jak pachniał!
Niestety mój entuzjazm opadł, gdy zobaczyłam cenę flakonu (jedyne 690zł). Ekhem. Wtedy postanowiłam, że któregoś dnia, te perfumy będą moje. A do tego czasu będę się zadowalać zastępnikami.
I tak trafiłam na forum rozbiórkowe, gdzie w sumie w ciemno wzięłam kilka dziesiątek.
Dziś mam Pradę Candy, Jimmy'ego Choo i Moschino I love love. Ten ostatni jest objawieniem, bo nigdy bym się nie dała nawet namówić na wąchanie, patrząc na flakon, a tu bez flakonu w neutralnym atomizerze zapach zaistniał w moim skromnym i ubogim niuchowym światku. Szkoda tylko, że w drugą godzinę po aplikacji już go prawie nie ma :(
Ale przecież dzisiejsze paczuszki to nie tylko perfumki!
Dostałam jeszcze ekspresową przesyłkę z GoldenRose. Jak wiecie, walczę z nałogiem i złym stanem paznokci, wprawdzie wciąż je odrobinę skracam, ale widzę, że odrastają mocne i twarde. Dlatego też, by bardziej zmotywować się do dbania o dłonie, postanowiłam poszukać jakiegoś w miarę neutralnego lakieru do paznokci, niekoniecznie nude. Ponieważ wszystkie tak pięknie opisywałyście holografy, postanowiłam holografa mieć i ja. Zamówiłam dwie małe buteleczki za całe 14zł na stronie producenta. Wybrałam srebro i złoto. Od razu nałożyłam na swoje mikruski i nie powiem, kolory przyjemne, ale to nie to. Kto pamięta holografy Joko ręka w górę! Takiego holo szukałam. Takich holo już nie robią. Sad but true. Niemniej jedna warstwa złotego idealnie się wtapia w lekko opalone dłonie i nie muszę się wstydzić ogryzków, więc ze złotem się chyba teraz zaprzyjaźnię.
 Blogger namiętnie odwraca mi zdjęcia przy ładowaniu, a nie mam siły teraz z tym walczyć, więc opiszę jeszcze lakier ze środkowego palca- to miał być różowo-zielony kameleon. I już już miałam pisać jaki fatalny, bo tylko różowa perła, ale podeszłam do okna zrobić zdjęcie i bum! Działa! Lakier jest faktycznie przyjemny, ale ze względu na tę perłę do ogryzków się nie nadaje. To lakier stworzony dla długich gładkich paznokci, na których ma możliwość w pełni zaprezentować umiejętności. Ale słowo, ta zieleń absolutnie się nie gryzie. Sprawia tylko, że dłonie wyglądają na chłodne i wypoczęte.
Mały paluszek to sama odżywka ;)
Nie mam na paznokciach ostatniego koloru- metalicznego, ale otworzyłam buteleczkę i stwierdziłam, że albo stopy albo powędruje w świat do kogoś, kto go przygarnie na piękne paznokcie. Kolor jest nieziemski (04 Metalic), ale dla mnie jeszcze nie teraz.
Aaa, ostatnia rzecz to sztyft do barwienia odrostów, kupiony dla mojej mamy. I ona będzie go testować. Szukałyśmy jakiejś farby w sprayu do ciemnych farbowanych włosów, ale w tym zakresie lepiej być blondynką. Znalazłam jeden spray, ale tak jak ten sztyft- zmywalny. I w jeszcze skromniejszej gamie kolorystycznej. Dlatego damy szansę temu cudeńku.
Jak widać paczuszki malutkie, ale jakoś mnie cieszą :)
No i mogę się jeszcze pochwalić nabytkiem z odzysku ;)
Pięć białych buteleczek o pojemności 250ml, do używania ze sprayem, pompką lub zakrętką. Fajna sprawa, zwłaszcza że a) uwielbiam odlewki b) na przykład szampony i odżywki kupuję w wielkich fryzjerskich butlach i ciężko nimi manewrować pod prysznicem. Dlatego taki maluch z pompką ułatwi mi życie :)

Tyle na dziś, lecę do pracy świecić nie holo holo ;)

A co u Was nowego?

14 komentarzy:

  1. a ja dziś zobaczę swoje paczki z ostatnich wymian (w tym Twoją) :)
    w skrzynce niestety znów zastałam awizo, może poczekam na więcej i hurtem wszystko odbiorę? ;)
    a paznokcie już zaczynają wyglądać :)
    co to za cudowne perfumy, o których piszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ramon Molvizar, 5 elements... <3

      odbierz hurtem, a później otwieraj po jednej dziennie, dawkuj przyjemność ;)

      Usuń
    2. ooj tej półki to ja zupełnie nie znam ;)

      Usuń
    3. ja byłam szczęśliwsza, gdy nie znałam ;) ale jak mój luby powiedział: masz motywację.
      Taaa...

      Usuń
    4. to ja wolę na razie nie poznawać ;)
      właśnie rozpakowałam paczuszkę od Ciebie :>

      Usuń
    5. bardzo źle, czy tylko trochę źle? :P

      Usuń
  2. Ładne kolorki! Chyba każdy lubi paczki:)
    Oj, mi też blogger przekręca zdjęcia..

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiamy paczuszki...dzis tez do mnie przyszla jedna tylko z ksiazkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książki lubię najpierw pomacać :)

      Usuń
  4. Hehe, ja tak samo o stały napływ paczek muszę dbać sama :P

    OdpowiedzUsuń