Mały, błahy. I czarny.
Powód się pojawił, by pomóc mi w nader romantycznych czynnościach ogrodowych. Czwartek był chłodny, ale dość przejrzysty, zajęłam więc uprzątaniem ogródka z psich zniszczeń. I kupek. Powód przyszedł, kręcił się, po czym zaczął sprawdzać stan kory pod roślinkami. Później trochę popłakał. Później wlazł do legowiska psa. I głośniej płakał. Później pchał się do domu, wpuściłam go więc do przedsionka, a sama udałam się na rozmowy.
Bladego pojęcia nie miałam, w jakim wieku jest mały czarny powód, ani czym go nakarmić, postanowiliśmy więc zacząć od weterynarza.
Okazało się, że powód jest dziewczynką, ma jakieś 2 miesiące, może 2 i pół. Ponadto jest zagłodzony, zarobaczony, chory i zawszony. A dokładniej zawszołowiony ;) weterynarz tak się zdziwił tym, co znalazł na sierści, że trzy osoby wołał do sprawdzania pod mikroskopem.
Tak więc młodzież dostała końską ilość Frontline, coś na odrobaczenie i antybiotyki.
Tak więc Cola była początkowo bardzo nieśmiała, dużo jadła, dużo spała. Okazało się, że wie, czym jest kuweta (bez kuwetki nawet nie siknęła!), po dwóch dniach śmigała z zabawkami, a kiedy skończyła się kwarantanna- śmigała z psami. Zupełnie nie ma w niej lęków przed dużym i rudym, w pozycji parterowej potrafi się z psami bawić godzinę.
Ze względu na wszoły w domu miałam ogrom pracy, wszystko, co miało z nią kontakt, musiało zostać wyprane, zdezynfekowane, psy izolowane, zapracowany weekend ;)
Cola jest urocza, mruczy jak lokomotywa i szuka domu :(
Luby jest twardy, twierdzi, że przy tylu psach i częstych wyjazdach kot nie może z nami zostać.
Jeśli więc znacie kogoś, najlepiej z małopolski lub śląska, kto przygarnie małego kociaka- dajcie znać :)
PS. W rozdaniu już 50 osób! To znaczy, że szykuję kolejną nagrodę ;)
aaaaaaaaaaaaaaa <3
OdpowiedzUsuńojtam kot przy wyjazdach jest łatwiejszy, niż pies ;p
Jeżeli sama przyszła niech zostanie! Mogła pójść gdziekolwiek, a trafiła do Was. :)
OdpowiedzUsuńja też tak mówię! Ale luby swoje :P
UsuńDo mnie też tak trafiła kotka. Siadła na murze i siedziała. Mała, chuda. Powiedzieliśmy, że jak przyjdzie na następny dzień to zostanie, taki dar od losu. Dzisiaj wszyscy mówią, że przyszła śp. babcia. Mają podobne charaktery. :) A i kot nie jest tak wymagający jak pies. Niech sobie mieszka! Przekonać lubego!
UsuńCola- ładna nazwa:)
OdpowiedzUsuńmiało być do pary do Pepsi, ale jednak właściciel będzie inny. Imię chyba zostawimy ;)
UsuńJejku do mnie tez w zeszlym tyg przyplatal sie kotek, chyba nawet w podobnym "wieku", niestety nie mozemy go trzymac w mieszkaniu, wiec ma miejscowke na strychu bloku. Karmie go Whiskasem Juniorem a drugi sasiad podrzuca mu rybke. Nie glaskam maluszka bo boje sie ze ma wszy. Generalnie u nas pod blokiem, jak i na calym Cyprze jest multum kotow, ludzie je dokarmiaja, koty zyja bezproblemowo na wolnosci. Mam nadzieje, ze ten maluszek tez niedlugo dolaczy do gangu starszych kolegow.
OdpowiedzUsuńMój kocur zostaje sam nawet na 3 dni, myślę, że kota łatwiej samego zostawić niż psa.
OdpowiedzUsuńłatwiej, ale nie na 2-3 tygodnie ;)
Usuńśliczna kicia ;))))
OdpowiedzUsuńjaki słodki kociak ;D
OdpowiedzUsuńUroczy kociak :3
OdpowiedzUsuńA ja apeluję do Twojego TŻ żeby zgodził się by kotek został u Was :)
OdpowiedzUsuńteż do niego apelowałam :P
Usuńkotki są mniej problemowe niż psy, wiem co mówię, sami z mężem często wyjeżdżamy na weekend i nas nie ma, kot jak mu zostawisz miskę i kuwetę będzie szczęśliwszy jak będzie miał święty spokój ;) a tak całkiem serio. Bierzcie, a nie pożałujecie! poza tym - łezki mi w oczach stanęły jak czytałam Twój opis :)) takie szczęśliwe łezki ale ja w ogóle stara płaczka jestem :D
OdpowiedzUsuńWeekend to nie problem. Tyle ze my czesto wyjezdzamy na tydzien, dwa. Z psami nie ma problemu, albo jada z nami, albo zostaja u przyjaciol. Ale kota tak podrzucac?
Usuńmi się wydaje, że trudniej komuś psa podrzucić właśnie? :)
Usuńpoza tym kota nie trzeba podrzucać, wystarczy żeby ktoś wpadł przy okazji podlewania kwiatków ;)
UsuńKwiatkow nam nikt nie podlewa, a psy o dziwo chetnie biora i to bezterminowo :P
UsuńFajny Icek i co Szymon już jest na tak?
OdpowiedzUsuńna froncie bez zmian :( co więcej Cola se nagrabiła, bo Sz chyba chciał z nią dziś spać, a ona go olała :P
UsuńBędziesz musiała oddać.. Szymona ;)
UsuńJaka słodzinka<3
OdpowiedzUsuńJej, jak dobrze, że przygarnęłaś tego kociaka! Pewnie jeszcze parę dni tak by spędził błąkając się i by dalej nie przeżył.. Fajnie, że dochodzi do sił:)
OdpowiedzUsuńłoł, setka Ci strzeliła :)
OdpowiedzUsuńwłaśnie widzę :D
UsuńJaki słodziak uroczy!!! :)
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńsłodziak z koteczka:-)
ja mam już dwie półroczne "baby" Colę i Pepsi:-)))
Śliczna kuleczka :)
OdpowiedzUsuń